prolog
Prolog do dramatu „Lily"
Miejsce akcji: Dom Sachi. Przytulne, ciepłe wnętrze, typowe dla mieszkania młodej dziewczyny. Na stole leży otwarta książka. Sachi siedzi na kanapie, oparta na poduszkach, przeglądając telefon.
Czas akcji: Późne popołudnie, chwilę przed zachodem słońca.
Sachi przewraca kolejne strony na ekranie telefonu, nie skupiając się za bardzo na niczym konkretnym. Z jej twarzy można wyczytać zmęczenie, ale także spokój, który zawsze czuła w tym miejscu. Jej ręka bezwiednie wędruje po stole, szukając czegoś do picia. Wszystko wydaje się normalne, a dom, pełen ciepła i zwykłego życia, daje jej poczucie bezpieczeństwa.
Telefon dzwoni.
Sachi nie spodziewa się tego. Zaskoczona, zerka na ekran. Numer nieznany.
Sachi (do siebie, cicho):
„Kto to może być?"
Zawahała się przez chwilę, ale postanowiła odebrać. Może to ktoś z pracy, może jakiś nieodebrany telefon, może... coś ważnego. Podnosi telefon do ucha, rozluźniając lekko ramiona.
Sachi (niepewnie, wchodząc w rozmowę):
„Halo?"
Po drugiej stronie nastaje cisza. Sachi zaczyna się niepokoić. Zwykle jeśli ktoś dzwoni, to zaraz się odzywają. Otwiera usta, by zapytać, kto dzwoni, ale wtedy... słychać szept, ledwie słyszalny, pełen niepokoju.
Głos (szepcze z nieznaną intonacją, jakby starał się zapanować nad emocjami):
„Musisz uciekać. Szybko..."
Sachi mruży oczy, starając się zrozumieć, o co chodzi.
Sachi (nadal niepewnie):
„Kto to? Co się dzieje?!"
Głos milknie na chwilę, a potem wraca, tym razem głośniej, bardziej zniecierpliwiony, jakby ostrzegał ją przed czymś.
Głos (tym razem mocniejszy):
„Oni nadchodzą... Nie masz czasu! Uciekaj teraz!"
Sachi czuje, jak jej serce zaczyna bić szybciej. Sytuacja staje się coraz bardziej niepokojąca, ale zanim zdąży coś powiedzieć, połączenie nagle zostaje przerwane.
Zaskoczona, wpatruje się w ekran telefonu. Nic się nie zmienia. Zdezorientowana, wstaje z kanapy, pocierając skronie, jakby próbując otrząsnąć się z dziwnego uczucia, które zaczęło ją ogarniać. Uciec? Od czego? Kto ją ostrzegał?
Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Sachi zastyga w bezruchu. Kto może przyjść o tej porze?
Zbliża się niepewnie do drzwi, odsuwając zasłonę, by zobaczyć przez okno, kto stoi na zewnątrz. Przez chwilę nic nie widzi, tylko ciemną, pustą ulicę. Zamyka oczy, starając się opanować niepokój. Może to tylko jej wyobraźnia?
W tym momencie, gdy już ma się odsunąć od drzwi, prawdziwy porywacz bierze ją od tyłu. Słychać jej krzyk i lekka walkę o wolność, jednak porywacz ma środki usypiające.
I w tej chwili, zanim zrozumie, co się dzieje, świat wokół niej zniknie.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top