𝟏.𝟎 | ↬ 𝐁𝐚𝐥 𝐦𝐚𝐬𝐤𝐨𝐰𝐲

[BAL MASKOWY]

Jeśli miłość może zniknąć, ból również





























CO SIĘ DZIEJE?! — Jeremy Gilbert zapytał gorączkowo, jego wzrok przesunął się po Elenie, która krzyczała z bólu, a krew tryskała jej z pleców. Juliette podbiegła do młodszej siostry, położyła ręce na krwi spływającej z jej pleców i próbowała za wszelką cenę powstrzymać krwawienie.

    Bonnie odwróciła wzrok od swojej najlepszej przyjaciółki — Jeremy, to Katherine. Jest powiązana z Katherine, spraw, żeby przestali! — wykrzyknęła, zmartwienie było widoczne na jej twarzy, zamieniając się miejscami z Juliette, która spojrzała na swoje dłonie pokryte krwią.

— Juli, chodź! —  Jeremy krzyknął pospiesznie, chwycił blondynkę za ramię i pobiegł w stronę rezydencji Lockwood'ów. Oboje desperacko próbowali biec tak szybko, jak mogli, ale Juliette polegała głównie na tym, że to Jeremy ją ciągnął, bo ledwo potrafiła chodzić na szpilkach, nie mówiąc już o bieganiu.

    Katherine była podejrzaną suką, wiedziała, że grupa planuje ją zabić, więc połączenie się z Eleną było jedynym sposobem na uratowanie jej życia. Jaki tchórz.

    Gdy rodzeństwo dotarło do pokoju, w którym byli uwięzieni Katherine, Damon i Stefan, zobaczyli, że Damon właśnie zamierza przebić ją kołkiem — Przestańcie! Ranicie Elenę!

— Wszystko, co jej robicie, rani Elenę! — Juliette wrzała, jej gniewne spojrzenie utkwione było na wampirzycy, który aktualnie leżała na podłodze, w odpowiedzi uśmiechając się złośliwie.

    Wampir o kruczoczarnych włosach zamarł w pół ruchu, jego wzrok gwałtownie uniósł się w szoku, gdy powoli podniósł się na nogi, spotykając się z wzrokiem ciemnowłosej wampirzycy. Błysk szoku przemknął mu przez rysy twarzy, zdecydowanie się tego nie spodziewał.

    Sobowtór uśmiechnął się przebiegle, gdy Stefan uwolnił ją z uścisku, z gracją podniosła się z podłogi, wygładzając sukienkę — Myślicie, że wy dwoje jesteście jedynymi, którzy mają po swojej stronie czarownicę? — drażniła się, jej oczy tańczyły między ich czwórką — Byliście w błędzie, i coś mi mówi, że moja wiedźma jest lepsza od waszej.

— To jakiś konkurs, czy coś? —  Juliette wtrąciła sarkastycznie, przewracając oczami, gdy Katherine rzuciła jej gniewne spojrzenie.

    Katherine od niechcenia wyrwała kołek z rąk Damon'a i obejrzała go, nie zwracając uwagi na to, co działo się wokół niej. Stefan przeniósł swój wzrok na Jeremy'ego i Juliette — Idźcie sprawdzić, co u Eleny. Upewnijcie się, że wszystko z nią dobrze — rozkazał z zaniepokojonym wyrazem twarzy.

    Jeremy rzucił się do biegu i pobiegł z powrotem do siostry, podczas gdy Juliette została z tyłu, wpatrując się w sobowtóra.

    Juliette skrzyżowała ramiona, a na jej ustach pojawił się uśmieszek, gdy zażartowała — Cóż, cóż, cóż, spójrzcie, kto ucieka się do desperackich środków. Powiązując się z Eleną? To nowy niski poziom, nawet jak na ciebie, Katherine.

    Katherine mogłaby odpowiedzieć z pewnym siebie uśmieszkiem — Oh Juliette, zawsze taka cyniczna. Ale zaufaj mi, mam swoje powody.

— Dobrze J, idź i sprawdź czy z twoją siostrą wszystko w porządku i nie próbuj wszczynać dziś kłótni. Niech wampiry się tym zajmą — zadrwił Damon, a w jego głosie było słychać rozbawienie.

    Juliette rzuciła mu wściekłe spojrzenie, po czym zbiegła na dół, przepychając się łokciami przez nieświadomych niczego gości imprezy, po czym wybiegła na zewnątrz, by znaleźć Elenę.

— El, wszystko w porządku?

    Elena skinęła słabo głową, cicho szlochając, gdy Jeremy powiedział — Miałaś rację; Katherine miała czarownicę, która powiązała ją z Eleną — Juliette ścisnęła dłonie Eleny i szepnęła jej do ucha pocieszające słowa, gdy Jeremy i Bonnie rozmawiali.

    Czarownica wyglądała, jakby myślała, zanim rzuciła się do biegu — Dziewczyna, którą widziałam, ta  w środku! Zostań z nią, uciskaj jej plecy! — zawołała Bonnie i pobiegła w stronę rezydencji z wyrazem determinacji na twarzy.

— Bonnie, gdzie idziesz! — Juliette krzyknęła do niej zdezorientowana, dlaczego odchodzi, skoro musiała pomóc Elenie, by się nie wykrwawiła. Jej siostra trzymała się jej ramienia, kiedy krzywiła się z bólu, a łzy spływały po jej twarzy, gdy tak bardzo starała się zachować dzielny wyraz twarzy.

— Jest tu jeszcze jedna wiedźma, znajdę ją! — odpowiedziała Bonnie, po czym pobiegła z powrotem do domu. Juliette westchnęła, jej wzrok znów powędrował w stronę siostry i mruknęła — Świetnie, nie potrzebujemy cię, czy coś.

    Elena posłała jej znaczące spojrzenie, ale Juliette tylko wzruszyła ramionami, wiedząc, że miała rację.

    Jeremy delikatnie zdjął pierścień z palca i położył go na dłoni Eleny — Nie — zaprotestowała cicho.

— Weź go — nalegał.

    Elena pokręciła głową, a w jej oczach pojawiły się łzy — Nie, Jeremy...

— Eleno, proszę — Jeremy nadal nalegał — Potrzebujesz go bardziej, niż ja.

    Łzy spływały po policzkach Eleny, gdy ściskała jego dłoń — Nie, Jeremy. Potrzebuję, żebyś był bezpieczny.

— Jer, pierścień na nią nie zadziała. Jest w porządku, wszystko będzie z nią dobrze — Juliette pocieszyła ich, zabierając pierścień ze słabej dłoni Eleny i wkładając go z powrotem do dłoni Jeremy'ego — Bonnie znajdzie sposób, żeby ją odłączyć, obiecuję.

    Dwoje młodszego rodzeństwa, wymieniło spojrzenia, po czym skinęło głowami, ufając słowom starszej siostry. Jeremy usiadł obok Eleny i delikatnie pocierał jej plecy, podczas gdy ona jęczała z bólu.

    Juliette spojrzała na rezydencję Lockwood'ów, w milczeniu modląc się, aby Bonnie zrobiła coś, co pomoże.






























    BONNIE WRÓCIŁA do rodzeństwa Gilbert i poinformowała ich, że znalazła czarownicę, która okazała się również być czarownicą Bennett, i odłączyła dwa sobowtóry.

    Elena powoli wracała do zdrowia, ale czuła się coraz lepiej. Obie siostry wpatrywały się w jezioro, Juliette uważnie obserwowała Elenę, gdy stały razem.

    Przed całym tym dramatem Stefan i Elena rozstali się z powodu Katherine. Ale Juliette wiedziała, że pozbycie się Katherine niczego między nimi nie zmieni.

— Eleno — powiedział Stefan, wchodząc na wzgórze, a dwie dziewczyny na niego patrzyły. Nadal wyglądał na zmartwionego, gdy badał wzrokiem Elenę od stóp do głów, upewniając się, że jest cała i zdrowa.

— Pójdę zobaczyć, czy zostało jeszcze trochę jedzenia, bo umieram z głodu po tej katastrofie — oznajmiła Juliette, klepiąc Stefana po plecach i uśmiechając się smutno do Eleny, wiedząc, co zaraz się wydarzy.

    Docierając do rezydencji Lockwood'ów, zobaczyła Damona opierającego się o swój samochód. Wyprostowała się, gdy do niego podeszła — Hej Juju, drinka? — powiedział, wyciągając butelkę bourbonu.

    Blondynka przewróciła oczami i wzięła drinka, biorąc łyk, zanim powiedziała — Co powiedziałam o tym przezwisku? Jest dziwne i żenujące, Damonie. Nie będę kłamać.

    Wampir parsknął śmiechem, biorąc z powrotem napój i potrząsając głową, powiedział — Dobrze, nie ma potrzeby ranić moich uczuć — drwi, jego ton jest lekki, gdy oddaje butelkę Juliette.


























— TAA, JEREMY, MAM SWÓJ SAMOCHÓD. Powiedz Bonnie, że cokolwiek zrobiła, zaczynam czuć się lepiej —  Elena powiedziała przez telefon. Wraz z Juliette szły do jej samochodu, jako jedne z ostatnich osób opuszczających imprezę.

    Juliette nuciła coś pod nosem, podczas gdy Elena kontynuowała rozmowę z Jeremy'm — Taa, możesz ją odwieźć do domu. Pójdę prosto do łóżka — mruknęła, zanim podała telefon Juliette, wiedząc, że chciała coś powiedzieć.

— Żegnaj, durniu.

    Elena posłała jej ostre spojrzenie, na co Juliette parsknęła śmiechem — Zdecydowanie masz zły wyraz twarzy, jak mama — wykrzyknęła, co wywołało również śmiech u jej młodszej siostry.

    Gdy śmiech ucichł, obie w milczeniu poszły w stronę samochodu, a ich umysły wypełniły wspomnienia o rodzicach — Nie mogę uwierzyć, że minął już rok odkąd ich nie ma — Elena westchnęła, dłubiąc w paznokciach, gdy Juliette zdała sobie sprawę, że się denerwuje.

    Złapała młodszą siostrę za ramię i ją zatrzymała — Hej, wiem, że to trudne, ale już tu jestem. Przejdziemy razem przez tą całą dramę z wampirami, dobrze?

    Elena skinęła głową, po czym szeroko otworzyła oczy, patrząc na coś zza Juliette, blondynka zmarszczyła brwi, po czym wszystko pociemniało.

Notatka : Witam w pierwszym rozdziale! Generalnie zapomniałam, że to już dzisiaj jest poniedziałek! Ale w porę mi się przypomniało. Miłego wieczoru lub ranka, bo nie wiem kiedy będziecie to czytać😱🤣

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top