Froy x Reader

Chłopak o krótkich, kolczastych, gołębioszarych włosach z jedną niebieską smugą i grzywką opadającą na lewą stronę jego twarzy. Z oczami dwukolorowymi, lazurowymi i niebieskimi, mający gołębie brwi i jasną karnację. Zawsze ma na sobie szarą bluzę z kapturem, ozdobioną wzorem białych kwadratów z przodu i biało-czerwonych kwadratów u dołu rękawów. Ma ciemnoszare spodnie i trójkolorowe niebiesko-szaro-białe trampki. Przemierzał w tym stroju miasto Inazuma Japan. Zwiedzał je, ponieważ był z Rosji. Nie jedno krotnie mijał się z dziewczyną, która zawsze odwzajemniała jego uśmiech.

-Co to za dziewczyna? -powiedział do siebie Froy i wyciągnął telefon.

-Co to za chłopak?- powiedziała do siebie Reader i szła dalej.

Froy gdy dotarł do hotelu, wziął prysznic i rzucił się na łóżko.
Zasnął od razu.

Reader wróciła do domu i wzięła kąpiel, położyła się w łóżku i zasnęła.

Następnego dnia Froy wpadł na Reader. Zrobił się czerwony.

-Przepraszam, zmyśliłem się.- odparł patrząc w K/O oczy.

-Nic się nie stało, za bardzo patrzyłam w telefon... -odparła, chowając telefon do kieszeni.

-Jestem Froy, a Ty? - spytał, zakłopotany patrząc cały czas w jej K/O oczy.

-Reader, miło mi - uśmiechneła się, wyciągając rękę na gest przywitania.

-Mi również- odparł i złapał jej rękę.

-To gdzie idziesz? -spytała, poprawiając koszulkę.

-Zwiedzać Inazume Town, jeśli chcesz to możesz z mną iść na pizze- powiedział uśmiechając się.

-Chętnie - odparła, zawiązała sznurówki i poszli.

Szli przez centrum miasta, Froy się rozglądał. Ciekawiło go wszystko, dziewczyna była uśmiechnięta. Byli coraz bliżej pizzeri w końcu po jakimś czasie weszli.

-To jaką pizze sobie życzysz? - spytał Froy, patrząc na Reader.

-Każda, byle nie hawajską- zaśmiała się i spojrzała się na Froy'a

Froy zamówił pizze. Czekali pół godziny, aż dostali do stołu ogromną pizze. Zaczęli jeść i się uśmiechać do siebie. Po zjedzeniu pizzy, wyszli z pizzeri i myśleli gdzie iść dalej.

-Może na wieżę widokową? - powiedziała Reader.

-Tam jeszcze nie byłem- odparł Froy, łapiąc się za kark.

Poszli w stronę wieży widokowej. Szli przez most. Froy spojrzał w  dół na trenujący zespół. Po czym poszli dalej. Doszli pod wieżę i weszli na sam szczyt, Froy się rozejrzał i oniemiał z widoku.

-I jak? - spytała Reader.

-U nas takich widoków nie ma... -odpowiedział i oparł się o barierkę.

-Hej, tylko nie spadnij w dół - zachichotała Reader, patrząc na Froy'a.

-Spokojnie, spokojnie.... Nie spadne- zaczął wiać wiatr, a on zamknął oczy.

-Tak, poczuj wiatr w swojej łysinie - zaśmiała się Reader.

-Haha przestań, bo naprawdę spadnę, ale z śmiechu- powiedział Froy, poprawiając włosy.

-Wracamy? -spytała Reader, śmiejąc się dalej.

-Tak-odpowiedział Froy, który też się śmiał.

Zeszli z wieży i szli w stronę domów, Froy kulturalnie odprowadził Reader pod jej dom i wrócił do swojego hotelu.
Zjadł coś, wziął prysznic i poszedł spać.
Reader wróciła, wzięła kąpiel i poszła spać.

Rano wstał i usiadł na łóżku.

-Czyli Reader jesteś -powiedział do siebie.

Wyszedł na miasto i zobaczył z mostu rzekę, chciał się tam dostać.
Reader szła zamyślona.

-Czyli Froy jesteś heh - mrukneła pod nosem.

Reader z daleka dostrzegła Froy'a. Podeszła do niego i spojrzała na niego.

-W czymś pomóc- uśmiechnęła się do niego.

-Tak, jak mam się dostać nad rzekę? -spytał Froy patrząc na Reader.

-Chodź ciamajdo - powiedziała, po czym chwyciła go za rękę i pociągnęła za sobą.

Przeszli przez most, zeszli na dół, przeszli obok boiska i usiedli przy rzece. W tym momencie Reader go puściła.

-Dziękuję grucho - zaśmiał się Froy.

-Tępa dzida - śmiała się Reader.

Teraz oboje byli wpatrzeni w wodę jak płynie. Froy rzucał do wody liście i gałązki, po czym patrzył jak odpływają. Był tak tym zajęty, że nie zwracał uwagi na otoczenie. W końcu się odezwał.

-Wiesz co Reader? - powiedział Froy.

-Nie wiem- powiedziała Reader.

-Lubię cię i to bardzo - powiedział Froy, uśmiechając się.

-Ja ciebie też lubię i to bardzo Froy- uśmiechneła się Reader przy odpowiedzi.

Obydwoje rzucali teraz listki i gałązki do wody i patrzyli jak nurt rzeki je porywa. Uśmiechy im nie schodziły z twarzy.
Po wszystkim poszli na wieżę widokową i tam usiedli na Platformie. Patrzyli w dal na całe miasteczko Inazuma Town. Byli szczęśliwi. Co chwile jeden drugiego zaczepiał dla żartu.
Wiedzieli, że to koleżeństwo przetrwa długo. Wymienili się nawet numerami telefonu.

[Kolejny One Shot. Trochę krótki, ale zerwało mi się noc i nie mam pomysłu już.
Froy x Reader - Najpierw sie nie znali potem się polubili bardzo.
Pod tym One Shotem można składać zamówienie na jednego Shota. Biorę pod uwagę pierwszego i tylko jednego. Pisać relacje i kto z kim. Kto pierwszy ten lepszy. Start. ]

Zapraszam na kolejne One Shoty..
Adik. Karolak.


Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top