Zaufaj mi
- Dziękuje za dzisiaj, było naprawdę magicznie - powiedziała odwracając się w jego stronę na progu jej domu
- rzeczywiście było magicznie - odparł, zakładając jej kosmyk za ucho.
- Widzimy się w poniedziałek - pochylił się i dał jej pocałunek w policzek.
Przytaknęła i patrzyła jak odchodzi. Gdy był przy furtce odwrócił się by zobaczyć ją jeszcze raz. Taką chciał ją zapamiętać. Dziewczynę w czerwonej sukience. Dziewczynę, w której się zakochiwał.
W poniedziałek rano Hermiona miała niespodziankę dla Dracona. Nie mogła więc doczekać się, aż przyjdzie. Chodziła po całym domu czekając na niego.
-Cześć - powiedział wchodząc do środka
- Hej - uśmiechnęła się szeroko
- Mam dla ciebie niespodziankę
Spojrzał podejrzliwie.
- Musisz mi zaufać! - podniosła głos widząc jego nie ufność.
- Zamknij oczy - nakazała
- Granger nie wiem czy ufamy sobie na tyle by zamykać przy tobie oczy.
Podeszła do niego łapiąc go za dłonie.
-Zaufaj mi, proszę
Westchnął i przymknął powieki. Trzymając go za dłonie prowadziła go po schodach na górę.
- Krok do przodu i teraz na wprost
- Jeśli otworze oczy i znajdę się w zakazanym lesie to obiecuje ci, że ukradnę ci wszystkie farby!
- Otwórz je - powiedziała
Gdy tak zrobił, na przeciwko jej sztalugi ukazało się przed nim pianino, w jej pracowni. Było widać, że ma swoje lata ale Draco właśnie takie lubił najbardziej, z duszą i historią.
Hermiona podeszła do pianina.
- Należało do mojej mamy pomyślałam, że jeśli będziesz chciał...
- Choć to pewnie głupie, pewnie wolisz ćwiczyć w samotności...
- ale ono tu będzie na Ciebie czekać, jeśli kiedyś będziesz miał ochotę.
- Granger...- powiedział i podszedł do niej biorąc ją w ramiona. Ręką podniósł jej brodę by spojrzała na niego. Pocałował ją łapczywie. Jak człowiek tonący pragnący powietrza. Zaczął dłońmi badać jej biodra i wcięcie w talii, gdy przystawił ją do ściany. Ona owinęła nogami jego plecy, będąc całkowicie zawieszona w powietrzu, trzymana przez jego dłonie.
- Każ mi przestać - powiedział ochryple do jej ust.
- Draco...- tylko tyle potrafiła powiedzieć gdy pożądanie wzięło górę. Na dźwięk jego imienia jeszcze mocniej ją całował. Wzdychała gdy wplatał dłoń w jej włosy.
-Sam nie przestanę, musisz mi pomóc, za bardzo cię pragnę. - wyszeptał w jej szyje schodząc w dół całując jej obojczyki i kierując pocałunki w stronę piersi. Podniósł jej ręce do góry, sprawiając, że musiała stanąć spowrotem na własne nogi. Trzymał za jej nadgarstki wracając pocałunkami do jej ust.
- Musimy przestać - powiedziała kiedy dotarło do niej jak szybko to eskaluje.
Puścił jej dłonie i odszedł parę kroków od niej by na nią patrzeć.
- Dziękuje - dyszał myśląc, że nie powstrzymałby się, wziąłby ją tu na pianinie gdyby mu nie kazała. Przeczesał włosy i odwrócił się do niej plecami by się uspokoić. Podeszła do niego i przytuliła się do jego pleców.
- Ja też tego chce ale daj mi jeszcze chwile. - powiedziała cicho
- Mamy tyle czasu ile będziemy chcieli
Oparła czoło o jego plecy wdychając głęboko zapach czarnej herbaty i lasu.
- Dasz mi chwilę, muszę się... - spojrzał w dół na swoje spodnie
- uspokoić - dodał wzdychając
- Aż tak było źle że musisz się uspokoić - zapytała z ironią odwracając go w swoją stronę. By patrzeć mu w twarz.
- Aż tak dobrze - powiedział z ironicznym uśmieszkiem, patrząc w dół, gdy ona podążyła za jego wzrokiem. Uśmiechnęła się do siebie.
- widzę, że jesteś z siebie zadowolona. - mruknął patrząc na jej uśmiech
- mam teraz namacalny dowód że spodobałam się ślizgonowi - dodała
- pff.. nie tylko jednemu - powiedział za szybko by przemyśleć tą odpowiedź.
Widział na jej twarzy konsternacje i lekki szok.
- zostawmy temat - odwrócił wzrok
- nie no teraz się nie wywiniesz jak już zacząłeś
- nie każ mi tego mówić - zrobił krok w tył
- no powiedz, prooooszę
- Powiem o jednym ok? I potem zostawisz temat na wieki!
- No dobrze!
- Obiecaj mi.
- Obiecuje!
Westchnął i ukrył twarz w dłoniach.
- Blaise
- Blaise myślał że jestem seksowna ? - zapytała w szoku
- mhmm... miał erotyczne sny o tobie na 5 roku.
Hermiona otworzyła usta.
- teraz pewnie żałujesz że jesteś tu ze mną, a nie z nim sądząc po twojej minie
- czyżbyś był zazdrosny ?
- pfff... nigdy - dodał
Objęła go dłońmi i przyciągnęła do siebie.
- Nieważne ile twoi znajomi będą mieli snów o mnie. Ty zawsze będziesz miał oryginał - zadrwiła w jego usta.
- Granger miałem się uspokoić, a to - pokazał na jej ciało przyległe do jego.
- nie pomaga, wręcz przeciwnie. - Poczuła wybrzuszenie na swoim biodrze i się zarumieniła. Pocałowała go w policzek.
- Zrobię nam coś do picia, a ty... - spojrzała na niego wychodząc
- rozgość się - przygryzła wargę widząc nadal jego erekcję przez spodnie.
Opadł na fotel przy pianinie i starał się skupić na czymś innym niż na ich rozmowie sprzed paru minut. Otworzył klapę instrumentu i zaczął nasikać o klawisze. Na dole uszom Hermiony dochodziła cicha melodia przy, której czuła jak jej serce coraz bardziej zakochuje się w muzyku z góry.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top