IV

-Witam. Nazywam się Jan Rybak. Bardzo miło będzie Panie gościć.
Julka, żeby spojrzeć na swojego gospodarza, musiała spojrzeć w dół.
Pan Jan był karłem. Dodatkowo nie posiadał prawej ręki.
-Proszę wybaczyć, ale mam tylko lewą dłoń.-powiedział, wyciągając rękę do dziewczyny. Ta uścisnęła ją.
-Jestem Julia Kowalczyk. To jest właściciel stadniny, w której jeździła Kamila. A moja siostra właśnie śpi, bo dostała środki uspokajające.
-W takim razie wyprowadźmy klacz.-to powiedziawszy, razem z Julką poszli po Nickę.
Pan Jan wyprowadził konia z przyczepy.
-Dzisiaj damy jej spokój. Odprowadzę ją na pastwiska, a potem porozmawiamy.
Po chwili wrócił i oddał dziewczynie uwiąz.
Kamila zaczęła się budzić.
-Co za zadupie. Julia! Wracamy do domu! Gdzie jest mój telefon?
I laptop. Nudzi mi się.-zaczęła mówić dziewczyna.
-Kamilko, nie wzięliśmy ani telefonów, ani komputerów. Tu nie ma prądu i zasięgu.
-Co?!? Ja pier**lę!!! Nawet stąd nie wysiadam. Julka, jedziemy do domu.-dziewczyna wychyliła się z okna samochodu.-A co to za konus? Kto to jest?!?
-Kamila!-krzyknęła Julia.-Przepraszam za siostrę, panie Janie. Ona...Ona kiedyś taka nie była.
-Proszę się nie martwić. Ludzie różnie reagują na mój wygląd. Zapraszam na obiad.
Julia, razem z panem Markiem, wynieśli Kamilę na wózku i zaprowadzili do domu. Oczywiście, nie obyło się bez uszczypliwych komentarzy niepełnosprawnej.
-Co to za rudera! Bez oświetlenia, bez telewizora, bez radia i dostępu do Internetu? To osiemnasty wiek, czy co?
Julka popatrzyła przepraszającym wzrokiem na gospodarza. Ten tylko machnął lekceważąco ręką.
Na obiad podał zupę warzywną i makaron z sosem. Pan Marek podziękował za obiad i odjechał, obiecując, że przyjedzie po nie, gdy nadejdzie czas.
-Proszę powiedzieć, jak będzie to wszystko wyglądać.-poprosiła Julka.
-Z tego co zauważyłem,  To nie koń potrzebuje pomocy. Klacz jest zdrowa. Widziałem jej wyniki badań i prześwietlenia. Pomocy potrzebujesz przede wszystkim Ty.
-Ja? Ja nie mam problemów!-odparła zdezorientowana.
-Owszem. Siedzi w kuchni na wózku i gapi się w okno. Tego właśnie problemu musisz się pozbyć, a wszystko inne wróci do normy.

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top