2. 24.12
- halo - po 5 minutowej ciszy w słuchawce znowu odezwał się Brad.
- mógłbyś powtórzyć? - zapytała cicho otrząsając się z szoku - bo usłyszałam bym została twoją narzeczoną na czas świąt
- bo o to zapytałem - odpowiedział od razu - proszę Juliet, to tylko 3 dni
- co ja za to będę mieć co? - włączyła tryb głośnomówiący i otworzyła lodówkę
- niezapomniane święta u boku swojego najlepszego przyjaciela - po pomieszczeniu rozniósł się melodyjny ale nerwowy śmiech chłopaka.
- co ty byś beze mnie zrobił co? - mruknęła kładąc na blacie wczoraj zrobioną sałatkę owocową - czyli rozumiem, że jeszcze dziś mam przyjechać tak?
Chłopak cicho prychnął, nie komentując słów dziewczyny - i tak, udało by się się za jakoś dwie godziny?
- postaram się wariacie - powiedziała już z pełną buzią i się uśmiechnęła do siebie
- Kocham cie, do zobaczenia - powiedział i od razu się rozłączył
A Julie z delikatnym zdenerwowaniem konsumowała swoje śniadanie.
/dodam dziś kilka rozdziałów, bo i tak nikt tego nie będzie czytał ;]
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top