Rozdział osiemnasty

Mały spoiler:

W następnym rozdziale znowu się pokomplikuje i powyjaśnia parę spraw.

Buzia xx

***

Owiał mnie chłód tego koszmarnego miejsca. Wszystko wydawało się teraz oczywiste. Przeczytałam cały Dziennik. Już wiedziałam, w których miejscach mam szukać. Nie byłam już głupią owieczką, która podążała spokojnie na przód i dążyła do celu posłusznie za stadem baranów. Nie. teraz byłam swoją nową wersją.

Wyskoczyłam z pokoju i po cichutku zamknęłam drzwi. Lekko zaskrzypiały pod wpływem powolnego ruchu. Kurwa.

Nagle poczułam na karku czyjś oddech. Zbliżył się do mnie bezszelestnie i wyrwał mnie brutalnie z krainy moich własnych, osobistych myśli. Zamarłam. A co jeśli to Azor? A co jeśli on wie, ze ja wiem? A co jeśli przyszedł już mój czas, mój koniec? Nie mogłam tego tak zakończyć, miałam ochotę cofnąć się w czasie. Miałam ochotę przeżyć moje życie jeszcze raz...

- Dlaczego tak piękna istota włóczy się sama po nocy? - zapytał lekko zachrypnięty głos.

Nie mogłam określić do kogo należał. Byłam zmęczona ciągłym płaczem, strachem i przede wszystkim tymi wszystkimi nieprzespanymi godzinami. Sytuacja, w której się znajdowałam, przytłaczała mnie. Obejmowała mnie i przygniatała z każdej ze stron, powoli dusząc w swoim uścisku.

- Zachciało mi się do toalety - skłamałam.

Może to i głupie, ale to jedyne na co wpadłam w tamtej chwili. Usłyszałam cichy śmiech za plecami. Przypominało to cichy szept, bądź szmer gdzieś w oddali. Jednak osoba, która mnie tak przerażała w dalszym ciągu napierała na moje plecy swoją klatką piersiową. Dusiłam się. Miałam ochotę odwrócić się i przywalić tej osobie w twarz. Jednak moje ciało opanowane strachem, odmawiało posłuszeństwa. Przeklęłam w duchu.

- Wiem po co wyszłaś...

Mówiąc to niemalże cmoknął płatek mojego ucha. Poczułam nieprzyjemne dreszcze przebiegające wzdłuż moich pleców. Otrzepałam się lekko na samą myśl.

- Doprawdy? - zapytałam drżącym głosem.

Przełknęłam ślinę i zrobiłam to chyba ciut za głośno, bo znowu usłyszałam cichy śmiech za plecami. Co do cholery go tak bawiło.

- Tak. Chodź za mną, pomogę ci.

Usłyszałam kroki, które coraz bardziej się oddalały. Wypuściłam całe powietrze z płuc, tylko po to, by nabrać je ponownie. Odwróciłam się i wtedy go poznałam. Nie wiedziałam czy mogę mu ufać. A co jeśli będzie chciał mi coś zrobić? Jednak powiedział, że mi pomoże... Co jeśli naprawdę tak może się stać? Co jeśli jest jedyną osobą, która naprawdę wie jak i jest w stanie to zrobić? Westchnęłam przeciągle i pokręciłam głową. Miałam pewne obawy co do jego osoby. Nie byłam pewna siebie w takich sytuacjach.

Jednak zaryzykowałam i udałam się za nim.

***

Bang! Bang! Bang!

Jak się podoba?

Czekam na ocenę :D

Oceniajcie w skali od 1 do 10 ♥

Co Wy na to, Aniołki?

Wasza Kejti xx


Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top