Blurry powraca i miłość go zabija
Tyler nie wiedział ile lecieli. Zdawało mu się, że kilka minut.
- Ej księżniczko! Wstawaj, zaraz lądujemy. - Josh żartował z niego przed lądowaniem.
- Ale jesteś śmieszny. Naprawdę. - bąknął Tyler i spojrzał w okno.
***
- Tyler? Jenna? Czemu tak szybko wróciliście? - pytała zaskoczona Kelly, matka Tylera.
- To sprawa prywatna, między mną i Tylerem. - powiedział stanowczo Josh.
***
- Co ja ci mówiłem?! - syknął Tyler, gdy wysiadali pod domem Josephów. - Miałeś być cicho.
- Oj nie bulwersuj się tak... wymsknęło mi się...
- Mogło, ale chyba coś podejrzewają.
- Spokojnie, na pewno nie wiedzą... jeszcze.
Wtedy odezwał się Jay, brat Tylera.
- Ej, a co to ma być za zdjęcie na Instagramie, co? - zaśmiał się.
- Jakie zdjęcie? - zapytała zaskoczona Jenna. - Tyler, czy ja o czymś nie wiem?
- Nie wiesz? Całowali się pod klubem!
- Hej! Przeginasz! To było po pijaku, okej?! Każdemu mogło się zdarzyć!
- Taa, jasne... A to co ma być?
Podał mu telefon z włączonym story Tylera na Instagramie. Aż się przeraził (Wolę tego nie opisywać).
- Nieźle się bawiliście. - zaśmiał się Zack, drugi brat Tylera.
- Ja... eee... nie wiem co mam powiedzieć. To było po pijanemu i nie myślcie sobie, że między mną i Joshem jest "coś więcej".
- Pfff... już ci wierzę.
Tyler nie mógł tego wytrzymać. Wstał, podszedł do drzwi frontowych i wyszedł.
- Tyler! - krzyknął za nim Josh.
Wtedy odezwał się Chris, ojciec Josepha.
- Jenna, ty wiedziałaś?
- Wiedziałam. - powiedziała gdy tylko Joshua wyszedł za Tylerem. - Jutro złożę pozew o rozwód. Nie chcę mieć męża geja.
- Jezu... - westchnęła Madison. - Tak mu pasuje to tak żyje, dajcie mu spokój.
- JAK MAM BYĆ SPOKOJNA SKORO MÓJ SYN JEST GEJEM?! - huknęła Kelly.
- Mamo, przyzwyczaisz się...
W tym samym czasie Josh znalazł zapłakanego Tylera przed domem. Siedział na chodniku. Nie zwracał uwagi na deszcz.
- Tyjo? Wszystko okej? - zapytał cicho Josh.
W odpowiedzi otrzymał pociągnięcie nosem i kolejny atak płaczu. Usiadł obok niego i objął ramieniem.
- Już dobrze... nie płacz...
Tyler podniósł głowę znad dłoni.
- Jesteś pewien? - wyjąkał.
- Jestem, a teraz... może pójdziemy do mnie, co?
- Możemy...
Josh pomógł Tylerowi wstać. Musiał go niestety podpierać gdy szli, bo Tyler ledwo mógł stać. Josh mieszkał niedaleko, może dwie przecznice od domu Josepha. W budynku nie było nikogo. Pewnie gdzieś wyjechali. pomyślał Josh. Zaprowadził kolegę na piętro, do swojego pokoju. Tyler od razu rzucił się na jego łóżko i znowu rozpłakał.
- Wszystko w porządku? - zapytał Josh.
- Zamknij się. - warknął nie swoim głosem.
Wtedy Josh zrozumiał; Blurryface wrócił.
- Tyler...
- Kazałem ci się zamknąć durniu! - krzyczał, zrywając się na nogi.
Joshua nie myślał wiele. Podbiegł do Tylera i go przytulił. Chwilę się rzucał i potem sam go objął.
- Przepraszam... to Blurry... nie panuję nad nim. - szlochał.
- Spokojnie Tyjo, wiem o tym. - szepnął Josh.
Tyler podniósł głowę i spojrzał w czekoladowe oczy Josha. W tym samym momencie poczuł ciepło na swoich ustach. Onieśmielony tym gestem odwzajemnił. Dłuższą chwilę nie wiedział jednak co dalej. Ostentacyjnie włożył dłoń w różowe włosy Duna. Tyler to zachodzi za daleko... mówił Blurryface w jego głowie. Zamknij się Blurry. Jestem zajęty. odpowiadał Tyler z zażenowaniem. Josh położył swoją prawą dłoń na biodrze Josepha i przesunął nią w lewo, a potem nisko. Niebezpiecznie nisko. Szybkim ruchem rozpiął zamek błyskawiczny w spodniach Tylera. Wiedział, co wisi w powietrzu. Przestali się całować i rozebrali się. (Robi się gorąco!) Tyler dłuższą chwilę przyglądał się umięśnionemu ciału Josha. Wtedy zrozumiał, jak bardzo go pragnie. Dun pchnął go na łóżko i zabrał się do roboty. Tyler poczuł znajomy, delikatny ból w dolnych częściach ciała. Jęknął cicho. Josh pocałował jego szyję. Joseph objął go mocno i rozkoszował się tymi cudownymi chwilami spędzonymi z osobą, którą kocha nad życie. Nie spieszyli się. Po wszystkim Josh wyrównał oddech i spojrzał w brązowe oczy Tylera.
- Kocham cię. - szepnął.
- Przecież wiem... - zaśmiał się Tyler.
Dun obdarował go namiętnym pocałunkiem. Kochał Tylera bardziej niż nikt inny. Położył się obok niego i długo przyglądał się stosunkowo dziecięcej i delikatnej twarzy Josepha. Obserwował jak zasypia. Robił tak już wiele razy podczas tras koncertowych, gdy miał pod nim pryczę i sam nie mógł zasnąć. Josh powoli zamknął oczy. Sen spowił jego umysł.
Taa taaa taaaa!
Ten uczuć gdy piszesz scenę łóżkową o 10 w nocy, będąc w łóżku😂
Jak coś to przepraszam za zdjęcie, ale samo się prosiło aby je dodać xd.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top