Rozdział 3
*8 miesięcy później, 7 stycznia 2001 roku, Meksyk*
Z jakiegoś powodu, Kacey NAPRAWDĘ nie wiedziała jakiego, dała się namówić Billie, żeby znowu przyjechać do Rafaela i Manueli i ich córki Jess. Na swoje szczęście, Kacey została na zewnątrz i mogła sobie porzucać patykami dla odstresowania, podczas gdy Billie rozmawiała z Rafaelem i Manuelą na temat Pan-Amerykańskiego skarbu.
- To jak Wam idzie? Bo przyznam się, że ja i Sebastian drepczemy w miejscu, jeśli chodzi o wskazówki do reliktów - mówi Billie.
- Mam pewien trop - mówi Rafael i na chwilę wstaje.
Podczas, gdy Rafael coś tłumaczy Billie, a Manuela dodaje coś od siebie, Kacey wciąż siedzi na podwórku i rzuca patykami. Nagle jakiś patyk ląduje blisko niej, strasząc ją. Kacey odwraca głowę i widzi stojącą na ganku Jess.
- Zajebiście - mruczy do siebie Kacey.
Jess wyciąga ręce i zaczyna do niej podchodzić.
- Sio Jess, sio. Idź sobie. Idź do mamy. No już - mówi Kacey chcąc odgonić od siebie dziewczynkę.
Jednak Jess to nie płoszy i dalej podchodzi do Kacey. Kacey wstaje i ucieka przed nią, aż w końcu chowa się za plecami Billie.
- Widzę, że się świetnie bawicie - zauważa Billie zwracając uwagę na Jess.
- Zabierz ją czy coś - prosi Kacey.
- Boisz się dziecka? - pyta ją Billie biorąc Jess na ręce.
- Nie czuję się komfortowo - mówi Kacey.
- To tylko dziecko, Kacey. Nic Ci nie zrobi - mówi Billie.
Jess powoli przechodzi na ręce Kacey. Zaczyna się bawić jej rudymi włosami. Kacey uśmiecha się odrobinę.
- Co Cię tak interesują moje włosy? - pyta.
Jess wciąż się bawi jej włosami. Kacey uśmiecha się.
- Widzisz? To nie takie trudne - mówi Billie.
- Tak, widzę. Dzięki za wiarę - mówi Kacey.
Jess przytula się do niej. Kacey uśmiecha się i całuje Jess w czoło. Jess chichocze.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top