21 - Niespodzianka

Obudził cie dźwięk kropel deszczu spadających na twoje okno. Było jeszcze ciemno. Niechętnie podniosłaś się z łoża i uświadomiłaś sobie, że z przejażdżki nici. W głębi duszy poczułaś niechęć do wszystkiego. Tak już miałaś, co zrobić? Usłyszałaś ciche pukanie do drzwi.

- Proszę.

Do środka wszedł zdziwiony Legolas.

- Nie śpisz?

- Od jakiegoś czasu już nie.

- Chyba nie masz ochoty jechać w mokrym siodle i po błocie, prawda? - książę usiadł obok ciebie i złapał cię za rękę.

- Niekoniecznie...- spuściłaś głowę.

- Nie martw się. Przełożymy to na inny dzień. Ale deszcz nie przeszkodzi w niespodziance.- Legolas złapał cię za podbródek i uniósł twoją głowę. Popatrzyłaś mu głęboko w oczy, a ukochany namiętnie cię pocałował.

- Legolasie?

- Tak, moja księżniczko?

- Co to za niespodzianka?- szeroko się uśmiechnęłaś gładząc ręką jego blond włosy.

- Gdybym ci powiedział, to nie było by niespodzianki.- również się uśmiechnął. - Ubierz się. Przyjdę po ciebie za pół godziny. - pocałował cię w czoło i wyszedł.

Ubrałaś blado-różową suknię i ułożyłaś włosy. Chwile patrzyłaś na Leśne królestwo, czekając na księcia. Nagle poczułaś czyjeś ręce w talii. Przez odgłos deszczu nie słyszałaś kroków Legolasa. Oparł głowę na twoim ramieniu i przytulił się co ciebie. Mimowolnie się uśmiechnęłaś.

- Pięknie wyglądasz kochanie. - delikatnie pocałował cię w szyję, a ty się zarumieniłaś.

- Dziękuję książę.- odwróciłaś się do niego i zaplotłaś ręce na jego szyi.

- Idziemy na śniadanie? - zapytał.

- Tak, zgłodniałam.

Weszliście na salę trzymając się za ręce. Król Thranduil widząc to uśmiechnął się do was. Po skończonym posiłku Legolas wyciągnął cię na dwór.

- Teraz chyba możesz mi powiedzieć? Gdzie idziemy? - dopytywałaś się zniecierpliwiona. Uwielbiałaś niespodzianki, ale fakt, że musiałaś czekać na nią od wczoraj bardzo cię irytował.

- Zabieram cię do najlepszej krawcowej, aby uszyła dla ciebie najpiękniejszą suknie ślubną w całym Śródziemiu.

- Legolasie! Jesteś cudowny!

Przytuliłaś księcia z całej siły.

- Wszystko dla mojej ukochanej.- złapał cię za rękę i zaprowadził do małego domku. Przywitała was elfka z zawieszonym na szyi metrem krawieckim. Miała bardzo długie kręcone włosy, a ubrana była w zielony fartuch.

- W czym mogę pomóc książę?

- Potrzebujemy piękną suknie ślubną dla Eleny. - popatrzył na ciebie, a krawcowa pociągnęła cie za sobą i zaczęła ściągać z ciebie pomiary.

- Nie ma problemu. Jutro będzie gotowa. - odwiesiła metr z powrotem na kark i zapisała twoje wymiary.

- Bardzo dziękuję. - odpowiedziałaś pogodnie.

- Nie ma za co kochanieńka. Mam nadzieję, że się spodoba.

- Z pewnością będziemy zadowoleni. Do zobaczenia. - rzekł Legolas.

- Do zobaczenia.

Wróciliście do królestwa. Pod koniec drogi niebo zaczęło się rozpogadzać. Słońce wyszła zza chmur, jednak wciąż na ziemi było pełno błota i kałuż.

- Jest jeszcze jedna niespodzianka.- ukochany zwrócił się do ciebie.

- Jesteś niesamowity Legolasie!- pocałowałaś go w policzek.

Nagle wpadliście na króla Thranduila, który uśmiechnął się do ciebie.

- Witajcie. Przepraszam cię Eleno, ale muszę ci na chwilę porwać Legolasa. Mamy do omówienia ważną sprawę.

- Oczywiście - zwróciłaś się do księcia - Będę w swojej komnacie.

- Dobrze kochanie. Za niedługo przyjdę.- pocałował cię i poszedł za Thranduilem do sali. Gdy weszłaś do środka zastałaś Erlanę siedzącą na łożu z kilkoma sukniami.

- Nareszcie jesteś! Musisz mi pomóc!

- Ja? O co chodzi? - zapytałaś rozbawiona, widząc przerażenie wypisane na bladej twarzy twojej siostry.

Erlana pokazała ci suknie.

- Nie mogę się zdecydować którą założyć na twój ślub!

Położyłaś jej rękę na ramieniu i się zaśmiałaś.

- W każdej będziesz wyglądać pięknie siostrzyczko.

- Ale chcę wyglądać lepiej niż tylko "pięknie". Nie zrozum mnie źle. Po prostu twój ślub to wyjątkowa okazja i chcę, aby był niezapomniany. Dlatego poprosiłam króla, żebym mogła pomóc w przygotowaniach. Przekazałam mu już moje wszystkie pomysły. Zaufaj mi. Będzie cudownie, więc zależy mi na doskonałej sukni.

- Rozumiem i bardzo ci dziękuję, ale naprawdę uważam, że wszystkie te suknie są cudowne.

Erlana zrobiła minę smutnego szczeniaczka.

- No dobrze. Przymierz... tą!

Podałaś jej niebieską suknię z paskiem. Siostra wzięła od ciebie suknie i poszła się przebrać za parawan.

Gdy wyszła zakręciła się kilka razy. Z wrażenia odebrało ci mowę. Wyglądała cudownie!

- Świetnie wyglądasz! - odeszłaś do niej i zaczęłaś oglądać suknie. -Ale w niej nie możesz iść...

- Co?! Dlaczego?! Nie mów, że jest podarta albo poplamiona! - twoja siostra była tak przerażona, że nie wytrzymałaś i zaczęłaś się śmiać. Po chwili jednak się opanowałaś o dodałaś poważnym tonem.

- Dlatego, że będziesz wyglądać lepiej ode mnie! - obie wybuchłyście śmiechem. - Ale tak na serio, to wyglądasz przepięknie

- Dziękuję siostrzyczko. Bardzo mi pomogłaś.

Erlana zabrała resztę sukienek i poszła do swojej komnaty. Podeszłaś do okna i wpatrywałaś się w rozpogadzające się nad Mroczną Puszczą niebo. Słońce rozświetlało twoją rozweseloną twarz, a delikatny wietrzyk lekko ją ochładzał. Długo nie pobyłaś sama, ponieważ do środka wszedł uśmiechnięty Legolas.

- Gotowa na niespodziankę? - zapytał uśmiechnięty.

- Gotowa- powiedziałaś niepewnie, lekko mrużąc oczy. Książę wyciągnął w twoją stronę rękę.

- Chodź. - rzekł spokojnie. Uśmiechnęłaś się i podałaś mu dłoń. Zeszliście do sali tronowej. - Pomyślałem, że skoro tak bardzo stęskniłaś się za Arweną, nic nie stoi na przeszkodzie, aby przyjechała na nasz ślub wcześniej.

- To znaczy kiedy? - zapytałaś uradowana.

- Teraz - powiedział otwierając drzwi do sali. Stała tam twoja przyjaciółka i król Elrond.

Nie myśląc zbyt wiele od razu podbiegłaś do Arweny i ją uściskałaś.

- Elena! Tak się cieszę, że cię widzę!

- Ja też Arweno!

Gdy trochę ochłonęłaś przywitałaś się z Elrondem.

- Witaj królu - dygnęłaś.

- Witaj Eleno. Gratuluję zaręczyn. - pocałował twoją dłoń i się uśmiechnął. - Nie będę cię już dłużej tutaj trzymał Arweno.

- Dziękuję ojcze. - odpowiedziała elfka.

Zaciągnęłaś Arwenę do swojej komnaty. Legolas został w sali i czekał z Elrondem na Thranduila. Gdy weszłyście usiadłyście na łożu i bardzo długo rozmawiałyście.

- Tak się cieszę, że zaręczyłaś się z Legolasem! Gratuluję wam z całego serca!

- Dziękuję ci Arweno! Też bardzo się cieszę.

- A jak już rozmawiamy o ślubie, to muszę ci coś powiedzieć. - spoważniała i zrobiła się smutna - Liczę na twoją dyskrecję...

- Wiesz, że mnie możesz powiedzieć wszystko...

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top