Kubek.
Różane niebo
obsypujące świat
kwieciem z niebiańskiego tronu.
Po jesieni przyszła wiosna,
Rozwiała srebrną niepewność zimy,
zamkniętą wśród jej metalowego potrzasku.
Pomalowane trawy teńczą,
która zstępując za nisko stopiła się z ziemią.
I młoda dziewczyna, topiąca się wśród tego jeziora kolorów.
Zadumana, zagubiona w niezwykłości słów,
słów złożonych w świat inny,
niż znała kiedykolwiek.
Wypełniając serce tajemniczymi, nieopowiedzianymi historiami,
przemijającymi razem z wiatrem rozwiewającym jej roztargane włosy, oddaje się emocjom - biorących się z nikąd.
Noc była ciemna.
Wypełniona zapachem dławiąco słodkich róż -
kwiecia z niebiańskiego tronu.
Opierając młode, drobne ramiona na zimnej, obsypanej wiosennym śniegiem barierce balkonu obserwowała świat przemijający pod jej nogami.
Zauważyła Pannę Szczęście -
Piękna panna zbierając winogrona przewisające przez płot pałacu nijakości płakała. Jej wesołe oczy rozleniwiły się od ciągłego szczęścia, i z paktem szczerości poddały się królowej - Pannie smutku, zaglądającej do każdego świata.
Jego Ekscelencja Pan Złość zakochał się w kelnerce - delikatnej Dumie, gotowej oddać mu swe serce.
Strach - Pozbawiony domu, rodziny, pieniędzy, zabił dziecko Królowej Smutku.
Umarł za kratami jej zamku.
Mąż Smutku - Król Wstyd - utopił się w rzece Małej Syrenki,
gdy ta pełniła kamienną wartę na powiślu.
Milionerka - Pani Spokój - Pokłóciła się o pieniądze z szefem banku, Dyskomfortem, który groził zniszczeniem jej firmy, z nieznanych powodów.
Zmęczenie - osoba nie znająca siebie - poszła na wojnę.
Umarła dzielnie - torturowana przez Niechęć - jak Rudy z Kamieni na szaniec.
A płatki niebiańskiego kwiecia nadal świat obsypywaly.
A dziewczyna topiająca się w morzu kolorów nadal szukała wzrokiem świata, który nie istniał.
Ufając swemu sercu.
Nie rozumowi.
I może robiła dobrze.
Może robiła dobrze, poddając się popękanej miłości.
Może robiła dobrze, kupując smutne kwiaty od wesołej właścicielki.
Może robiła dobrze tańcząc w deszczu ze łzami w oczach i może robiła dobrze dusząc ze złości pościel na jej łózku.
Może robiła dobrze,
Obserwując niebiańskie kwiecie spadające z Różanego nieba.
Może.
Bo to wszystko mogło być kłamstwem.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top