Rozdział 12


POV. Cisco

Byłem z Caitlin w CC Jitters, aby trochę odpocząć i kupić kawę. Zamówiłem po dwie, a po zapłaceniu i podania jednego kubka kobiecie, usiadłem przy naszym stoliku.

- Ciężka sprawa z Julią - powiedziała Caitlin.

- Ta, szczególnie, że robi tyle i nie ma własnego życia prywatnego - powiedziałem. - Naprawdę nie ma innego sposobu, by jej pomóc?

Kobieta pokręciła głową.

- Dobra, pijmy tą kawę i wracajmy. Może uda coś się wyciągnąć od tego meta - powiedziała Caitlin.

Nagle dosiadł się do nas jakiś chłopak. Nastolatek. Gdzieś w wieku Julii. Miał brązowe włosy i oczy. Był dość wysoki. Ogólnie był podobny do córki Rogersa. Miał na sobie czarne rurki, czarną koszulę i czarne trampki. Dziwny chłopak, ale nie oceniajmy.

- O co chodzi? - Zapytała Caitlin.

- Co z Julią? - Zapytał nieznajomy.

Ale czekaj. Wróć. Skąd on wie o Julii?

- Z kim? - Zapytałem, bo może mu się pomyliło.

- Nie, nie pomyliło mi się. Co z Julią Rogers? Jest u was, prawda? - Zapytał chłopak.

- Czekaj, czy ty... - zacząłem.

- Tak, przeczytałem ci w myślach. Jestem meta-człowiekiem. Tym z dobrych - odpowiedział szybko. - To co jest z Julią?

- Kim ty jesteś i skąd o niej wiesz? - Zapytałem poważnie.

Chłopak głęboko westchnął.

- Jestem Remy [czyt. Rejmi] Rogers i jestem bratem bliźniakiem Julii o którym nikt nie miał pojęcia - odpowiedział, a jego odpowiedź wprowadziła nas w osłupienie. - To co z moją siostrą?

- Kłamiesz, nie jesteś jej bratem - powiedziałem. - Wiedzielibyśmy o tym.

- Mówię przecież, że nikt nie miał o mnie pojęcia. Zostaliśmy rozdzieleni tuż po urodzeniu. Ja trafiłem do Norfolk, bo jakaś rodzina mnie adoptowała, a ona została z matką. Uciekłem moim przybranym rodzicom, gdy wszystkiego się dowiedziałem. Moce zyskałem, gdy byłem na wakacjach w Central City. Po tym wiedziałem już wszystko. Starczy, czy dodać coś jeszcze? - Odpowiedział chłopak mówiąc wszystko szybko.

- Skąd mamy mieć pewność, że jesteś jej bratem? Przecież mogłeś to wszystko wymyślić - powiedziała Caitlin.

Chłopak ponownie głęboko westchnął. Miał chyba już tego dość, ale skąd mamy mieć tą pewność.

- Dobra, zróbmy tak. Wy zabierzecie mnie do S.T.A.R. Labs, bo wiem kim jest Flash, a raczej nie chcecie, by wszyscy to wiedzieli - powiedział niby brat Julii. - A jak już tam dotrzemy, możecie wykonać badania genetyczne i porównać je z DNA Steve'a Rogers'a, który jest w tym mieście.

- Dobra, mnie przekonałeś, co do tego, by cię zabrać do S.T.A.R. Labs, ale nadal nie wierzę, że jesteś bratem Julii - powiedziałem.

- No to idziemy - powiedziała Caitlin i chwyciła swoją niedokończoną kawę.













Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top