Rozdział 8 ,, obrona i nowa przyjaźń,,

Pov. Ty

Właśnie zostałam uczennicą! Jak się cieszę! Wszyscy witali mnie moim nowym imieniem.
Koty rozeszły się do legowisk na polanie zostałam tylko ja i mój mentor.

- Pójdź spać jutro zaczynamy od samego rana trening- oznajmił muskularny kocur.

- Dobrze- odpowiedziałam i posłusznie weszłam do legowiska uczniów. W legowisku byli już Prędka łapa siedzący niedaleko wyjścia, Paprociowa łapa wylizując dokładnie swoje futro, a Piaskowa łapa i Zakurzona łapa rozmawiali ze sobą.

- Emm ... Cześć- powiedziałam nieśmiało.

- Witaj (T/I/U)- powiedział Paprociowa łapa .

- Czego?!- powiedział gniewnie Zakurzona łapa.

- Ja.. ten...tego - powiedziała jąkając się przy tym tak bardzo. Myślałam ,że klan już mnie przyjął. Czułam, że cała się trzęsę.

- No co języka zabrakło?!- powiedział ten sam kocur jeszcze raz, a ja skuliłam się, trzęsąc się jeszcze bardziej.

- Zakurzona łapo! Zatkaj się mysi mószczku!- powiedziała to Piaskowa łapa wstając pomiędzy nami, patrząc na kocura.

- Piaskowa łapo co się z tobą stało?! - powiedział zdziwiony, widziałam że Prędka łapa i Paprociowa łapa siedzą wtuleni w siebie i obserwują całe wydarzenie z zdziwieniem.

- A co się niby miało stać?! - miałknęła wkurzona.

- To się stało, że ty stoisz po stronie pieszczocha dwunożnych!- odpowiedział jej równie wkurzony.

- A co, nie będę robić to co ty chcesz!

- Ale ona...- kotka mu przerwała.

- Odpuść sobie ok? Byliśmy już tacy jak ty dla Ognistego serca, a teraz patrz jest już wojownikiem, a ty nie i w dodatku ...- kotka na chwilę urwała i chyba myślała nad czymś- on mnie uratował przed upadkiem do wąwozu.- mina Zakurzonej łapy mówiła całe jego zdziwienie, ale nic już nie odpowiedział. Rzucił ostatnie spojrzenie na jasno rudą kotkę i wyszedł z legowiska uczniów.

- Więc gdzie chcesz spać? - spytała się już spokojnie.

- Emm... Nie wiem sama. - powiedziałam trochę niepewnie ona to zauważyła.

- Nie martw się on już poszedł, a jak będzie znowu taki to ja się nim zajmę.  - powiedziała.

- Bardzo ci dziękuję- mruknęłam już spokojniej- ale...- nie dokończyłam sama nie wiem czemu.

- Ale?- zapytała się.

- Ale dlaczego stanęłaś w mojej obronie?

- Cóż dziewczęca solidarność- powiedziała psotnie i uśmiechnęła się do mnie, a ja odwzajemniłam. Poszłyśmy znaleźć dobre miejsce dla mnie. Było ono nieopodal legowiska piaskowej kotki, zamknęłam zmęczone oczy i ... Zasnęłam.

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top