Rozdział 6
Niebieskowłosa dziewczyna biegła w kierunku krzyków i po około pięciu minutach dotarła na miejsce.
Evie gdy tylko dobiegła na miejsce zastała straszny widok.
Zauważyła Carlosa całego we krwi.
-Spóźniłam się-powiedziała Evie sama do Siebie.
Po chwili jednak usłyszała kaszel.
Niebieskowłosa spojrzała w tamtym kierunku i zauważyła Carlosa z delikatnie otwartymi oczami.
-CARLOS!!!-krzyknęła uradowana niebieskowłosa dziewczyna po czym podbiegła do zakrwawionego przyjaciela.
-E-e-Evie...Ty...Ty przyszłaś po mnie-powiedział Carlos z ledwo zauważalnym uśmiechem na twarzy.
-Obiecałam Ci, że zawsze będę przy Tobie-powiedziała dziewczyna trzymając chłopaka za policzek.
-Wiesz...Tak bardzo się cieszę, że tu jesteś-powiedział Carlos po czym poczuł okropny ból w klatce piersiowej.
-Już już już...Spokojnie...Wszystko już jest dobrze Carlos...Ja tu jestem...-powiedziała niebieskowłosa dziewczyna po czym delikatnie objęła swojego przyjaciela.
-Evie...Tak bardzo się bałem...PROSZĘ!!! ZABIERZ MNIE STĄD!!!-krzyknął zapłakany Carlos.
-Shhhhhhhhhh...Spokojnie Carlos...Jestem Tu...I nie pozwolę aby coś Ci się stało...Obiecuję Ci-powiedziała niebieskowłosa aby tylko uspokoić swojego przyjaciela, a może nawet kogoś więcej.
Po około pięciu minutach Carlos usnął wtulony w tors dziewczyny.
-Śpij spokojnie mały-powiedziała niebieskowłosa głaszcząc chłopaka po włosach lepkich od krwi.
Po chwili chłopak zaczął rzucać się przez sen.
-NIE!!! ZOSTAWCIE JĄ!!! JA JĄ KOCHAM!!!-krzyczał zapłakany Carlos mocniej przytulając swoją przyjaciółkę z łzami w oczach.
-Ej! Spokojnie Carlos...Nikogo tu nie ma oprócz nas...Nic Ci już nie grozi-powiedziała Evie mocniej przytulając swojego przyjaciela do Siebie.
Po chwili Carlos obudził się.
Po około pięciu minutach zaczął łkać w ramię przyjaciółki.
Dziewczyna głaskała go po włosach aby go uspokoić.
-Tak się bałem, że coś Ci się stało!!!-wykrzyknął zapłakany Carlos przytulając swoją przyjaciółkę tak mocno jak tylko mógł.
-Już spokojnie Carlos...Nic mi się nie stało...-powiedziała niebieskowłosa patrząc w zapłakane oczy chłopaka.
Białowłosy chłopak rzucił się na szyję dziewczyny i czule ją pocałował.
Dziewczyna po chwili odwzajemniła pocałunek chłopaka.
Po około dwóch minutach oderwali się od Siebie.
-Carlos...-zaczęła Evie.
-Evie...Ja...Kocham Cię-powiedział Carlos.
-Ja Ciebie Też Skarbie-powiedziała Evie po czym wtuliła się w tors białowłosego.
Po chwili oboje usnęli przytuleni do Siebie.
_________________________
Koniec rozdziału
Mam nadzieję że się podoba
Buziaki
Pa
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top