Rozdział 8
Perspektywa Julki
- Niech Pani tutaj zobaczy, to jest Pani maleństwo, co prawda jeszcze nie za wiele można na tym obrazie zobaczyć, ale mogę stwierdzić, że jak narazie dziecku nic nie zagraża - powiedział lekarz, a ja nie wiedziałam czy mam sie śmiać czy płakać.
- Czyli to stąd wzięły sie te wymioty tak? - zapytałam lekarza, coraz bardziej łamiącym się głosem, co ja teraz zrobię jak to powiem rodzicom, Paulinie?
- Tak, to stąd, zazwyczaj takie objawy pojawiają sie w pierwszym trymestrze ciąży, ale proszę sie nie, nie pokoić nie powinny potrwać długo. A teraz prosiłbym Panią żeby przyszła Pani na kolejną wizytę za jakiś miesiąc, wtedy będę mógł juz Pani więcej na ten temat powiedzieć.
- Dobrze, dziękuję bardzo do widzenia - pożegnałam się z lekarzam, zaraz po tym jak dał mi kartkę z dokładnym terminem kolejnej wizyty.
Gdy tylko wyszłam Paulina zarzucila mnie pytaniami.
- No i co wszystko okej? Julka nie wyglądasz za dobrze coś się stało?
- Jestem w ciąży - wydusiłam w końcu z sobie.
- Co? Naprawdę? - sama nie wiedziałam czy z jej relacji wynika, że się cieszy czy może bardziej martwi sie tym co ja, czyli jak ja sobie sama poradzę z dzieckiem.
Perspektywa Maćka
- O już jesteście i co tam? - zapytałam, gdy tylko dziewczyny wyszły przed szpital gdzie czekałem na nie na ławce.
- Wiecie co ja chyba sie przejdę. - powiedziała Julka i wyglądała jakby zaraz miała zacząć płakać.
- Jula wszystko okej? Myślałem, że pojedziemy coś zjeść, Piotrek dzwonił i pytał czy gdzieś wyskoczymy - powiedziałem coraz bardziej martwiąc sie o dziewczyne, co jeśli jest poważnie chora?
- Wiecie co idźcie ja naprawdę nie mam ochoty - powiedziała i jak odchodziła to widziałem że płacze chciałem za nią iść, ale zatrzymała mnie Paulina.
- Daj jej pobyć samej, ona teraz tego potrzebuje, musi sobie wszystko poukładać - powiedziała dziewczyna i widziałem, że z nią też było coś nie tak.
- Możesz mi w końcu powiedzieć co się dzieje? Bo nic nie rozumiem - odpowiedziałem i teraz już byłem zaniepokojony.
- Wiesz co, może lepiej będzie jak najpierw zawieziesz nas do tej restauracji, bo wątpię, żebyś po tym co usłyszysz mógł normalnie prowadzić samochód - Paulina wypowiedziała te słowa z pełną powagą wymalowaną na twarzy.
Perspektywa Julki
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, długo siedziałam w parku i jak widziałam te wszystkie mamy z wózkami i pomyślałam sobie, że za 9 miesięcy sama będę miała takiego brzdąca, to w pewnym sensie się ucieszyłam, ale z drugiej strony co jeśli nie dam sobie rady no i co najgorsze przecież moje dziecko nie będzie miało taty a to też jest ważne w wychowaniu dziecka. Sama już nie wiedzialam co mam myśleć.
Perspektywa Piotrka
Szedłem właśnie do stolika przy którym siedziała Paulina z Maćkiem, gdy usłyszałem ich rozmowę i aż wryło mnie w ziemię.
- Julka jest w ciąży - powiedziała Paulina na co maciek prawie wypluł wodę, która akurat pił a moje oczy wyglądały wtedy jak 5- złotówki.
- Ale jak to? To juz pewne? - zapytał Maciek swoją dziewczynę.
- Tak, dzisiaj byłyśmy na badaniach i to potwierdzili. Powiedziała dziewczyna a ja nie mogłem dłużej przysługiwać się tej rozmowie z daleka, musiałem zapytać.
- Czyje to dziecko? - po minach Maćka i Pauliny widziałem, że oboje nie wiedzą co powiedzieć.
- Nie wiem, nie rozmawiałam z nią o tym jeszcze, a tak w ogóle to czy ty nas podsłuchiwałeś? - zapytała dziewczyna jakby to było najważniejsze, ludzie czy wy w ogóle zdajecie sobie sprawę z powagi sytuacji?
- Paulina, czy ty sama siebie słyszysz, bo wydaje mi sie, że chyba nie. Wiecie co zjedzcie sami ja nie mam już ochoty na jedzenie - powiedziałem i już wyciągałem telefon żeby zadzwonić do Julki.
Perspektywa Julki
Jeszcze długo siedziałam w parku, aż nie zadzwonił do mnie Piotrek.
- Hej, Julka gdzie jesteś? Bo miałem iść na lunch z wami a nie mogłem nigdzie znaleźć Pauliny i Maćka- powiedział od razu, gdy tylko nacisnełam zieloną słuchawkę.
- Nie wiem,gdzie oni mogą być mówili mi, że jadą do Ciebie - odpowiedziałam wymigująco, bo tak było łatwiej.
- Kurczę, bo kupiłem jedzenie i nie wiem co mam z nim teraz zrobić, to może chociaż ty powiedz gdzie jesteś - powiedział, a ja wiedziałam, że teraz już nie mam wyjścia i muszę mu powiedzieć.
- Siedzę w parku tym na przeciw placu Kościuszki - odpowiedziałam.
- Okej, to zaraz tam będę, jakoś Cię znajdę do zobaczenia - powiedział i się rozłączył.
Jakieś dziesięć minut po naszej rozmowie Piotrek juz był w parku.
- O jej widzę, że Ty cały kosz piknikowy przywiozłeś - próbowałam zachowywać pozory, że wszystko w porządku.
- No tak jak powiedziałaś, że jesteś w parku to pomyślałem o pikniku - powiedział i zaczął wszystko rozkładać - No to smacznego.
Przez pierwsze 30 minut jedliśmy w ciszy, aż nagle odezwał sie Piotrek.
- Julka, ja wiem - powiedział, a mi zmroziło krew w żyłach.
- Nie wiem o czym mówisz - odpowiedziałam.
- Julka, dobrze wiesz o czym mówię i nie udawaj. Nawet nie wiesz jak sie dziwnie czuje w tej sytuacji i nie wiem czy to moje dziecko, już nic nie wiem - powiedział i już nie krył swojego zdenerwowania, ale nie ma mu się co dziwić.
- To nie jest twoje dziecko - przerwałam jego monolog, a na jego twarzy wymalowało się załamanie, albo zdenerwowanie - miałam kogoś we Wrocławiu - Nie panowałam już sama nad tym co mówię.
Perspektywa Piotrka
Nie umiem w to uwierzyć, że Julka kogoś miała nie to na pewno nie jest prawda, przecież ona nigdy nie ufała facetom, a teraz tak nagle przespała się z jakimś pierwszym lepszym we Wrocławiu nie wierzę.
- Okej, skoro tak mówisz, to okej - powiedziałem - No nic trzeba się zbierać zaraz będzie padać.
- Nie, zostańmy jeszcze przecież tak miło się siedzi - powiedziała dziewczyna, a ja poczułem sie jeszcze bardziej zmieszany, dlaczego siedzi teraz ze mną, skoro tam gdzieś jest tata jej dziecka, a zresztą on już dawno powinien tutaj być.
- Pod warunkiem, że pokołyszesz mnie na karuzeli- powiedziałem dziewczynie na co ta wybuchła śmiechem, a po naszej wcześniejszej rozmowie nie było śladu. Widać było, że cieszy sie z tego, że nie jest sama, a skoro ona sie cieszy to ja też.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top