#3

Siedzę przed dzwonkiem w klasie. Do sali wchodzi Amber, a zaraz za nią kurdupel. Obie uśmiechają się wesoło i siadają parę ławek przede mną ale bardzo dobrze słyszę ich rozmowę

- Naprawdę, ten przystojniak na którego wczoraj wpadłaś zaprosił Cię - piszczy Amber, a brunetka tylko się uśmiecha

- Tak ale musiałam mu odmówić wiesz że nie mogę wychodzić nigdzie bez tego czegoś - i kiwa głową na mnie aż nie mogę się powstrzymać żeby coś jej nie dogryźć

- Ktoś chciał się umówić z takim pasztetem - śmieje się sam do siebie - chyba musi być nieźle zdesperowany - dopowiadam po chwili, a w oczach dziewczyny widzę złość. Podnosi się i idzie w moją stronę patrzy mi prosto w oczy, a po chwili wylewa na mnie całą zawartość wody i zaczyna się śmiać

- O patrz Black ty to nawet na mój widok mokry jesteś - po tych słowach dziewczyna śmieje się jeszcze bardziej. Podnoszę się z krzesła podchodzę do dziewczyny i przyciskam ją do ściany

- Zemsta będzie słodka kochanie - po tych słowach wychodzę z klasy kierując się w stronę szatni gdzie mam spodenki na przebranie. Po drodze spotykam Davida który od razu jak mnie widzi zaczyna się zwijać ze śmiechu za co dostaje ode mnie lekko w brzuch. Gdy przebrałem się i jestem gotowy aby wrócić na lekcję z wychowawczynią, próbuję wymyślić w głowie plan jak zemścić się na Mii. Może by tak jak dawniej obciąć dziewczynie włosy? Pomyślałem, a na moją twarz od razu wkradł się uśmiech na to wspomnienie.

"Jesteśmy w klasie, wszyscy razem bawimy się zabawkami po chwili słyszę że ktoś podchodzi do nas i mówi na cały głos 

- Anna, pobaw się ze mną proosze - mówi mała Mii - ja chcę się bawić w fryzjera jak zawsze !! - Dziewczynka krzyczy do naszej koleżanki z którą obecnie się bawię zabawkami.

- Teraz ja się z nią bawię - mówię zły do dziewczynki ale ona tylko wystawia mi język i zabiera moją przyjaciółkę parę krzesełek dalej. Jestem zły na Mie dlatego gdy Anna odchodzi zabieram ze sobą nożyczki podchodzę do niej i ucinam kucyka którego zrobiła przyjaciółka 

- To ja się z nią bawiłem - mówię a dziewczynka leci do przedszkolanki z wielkim płaczem " 

Gdy wspominam sobie tą chwilę wkrada się na moją twarz duży uśmiech co zauważa David i staje na wprost mnie 

- Co Cię tak rozśmieszyło Dylanie Black ? - pyta chłopak 

- Nic - odpowiadam krótko przybierając minę obojętnego,ale chłopak nie daje za wygraną i w końcu wyciąga ze mnie wszystko 

- Pamiętasz przedszkole no nie ?- patrzę na chłopaka, a on kiwa z niezrozumieniem głową - Bo ja zawsze lubiłem się bawić z Anną i była raz taka sytuacja że Mia mi ją po prostu zabrała, a ja w zamian za to obciąłem jej całego kucyka. Wiesz musiała ją mama obciąć bardzo krótko i nie zapomnę do dziś jak ojciec mnie zlał pasem, ale było warto - mówię z wielkim uśmiechem na co David zaczyna się śmiać 

- Pamiętam to bardzo dobrze zawsze uwielbiałeś Anne i nikt inny nie mógł ruszać twojego misia tylko ona- zaczynamy się śmiać na to wspomnienie, po chwili chłopak dodaje - nawet ja jako twój najlepszy ziomek - mówi poważnie, znaczy stara się. Chwilę jeszcze powspominaliśmy dawne czasy i chwilę później wchodzimy do klasy 

- Przepraszamy za spóźnienie - mówimy razem z Davidem na co kobieta kręci głową 

- A panowie to wiedzą że na lekcje przychodzi się punktualnie ? 

- Tak ale Dylan miał nie mały problem po tym jak.. - w tej chwili przerywam chłopakowi 

- Po tym jak Mia doprowadziła mnie do stanu że miałem mokro- pani patrzy na mnie ze zdziwieniem, a cała klasa wybucha śmiechem oprócz brunetki która patrzy na mnie z poirytowaniem 

- Oj Dylan Dylan - zaczyna wychowawczyni - Usiądźcie - dopowiada po chwili ciszy

Po słowach nauczycielki siadam na swoim miejscu wraz z Davidem, chwila mija gdy cała klasa się przestaje śmiać. Reszta lekcji mija spokojnie, lecz gdy dzwoni dzwonek słyszymy od nauczycielki 

- Mia i Dylan zostańcie chwilkę na przerwie - I tak oto moje plany związane z chwilą odstresowania i pójścia na papierosa poszły się rąbać, krzywię się z niezadowolenia lecz podchodzę do biurka. Gdy drzwi się zamykają zostaję ja i dwie kobiety.

- Dziś czwartek więc zostajecie razem za karę, będę na was czekaj równo po lekcji 8 - mówi z sarkastycznym uśmiechem - Bez żadnych numerów, rozumiemy się - pyta patrząc na mnie, na co oboje kiwamy głową. 

Kobieta wypuszcza nas z sali a ja jak i Mia kierujemy się w stronę boiska na papierosa. Dziewczyna zaczęła palić od paru miesięcy, zawsze idealna dziewczynka, zero alkoholu i nikotyny a teraz? Pije gdy nadarzy się jakaś okazja, pali codziennie i przestała być już tak idealną Panną White. Gdy stoimy tak za budynkiem szkoły odpalamy papierosy i zaczynamy się relaksować, nie przypuszczałem że będę stać obok swojego największego wroga i palić papierosa 

Nie wiedziałem że moje przypuszczenia będą aż tak błędne,nie wiedziałem co się zdarzy w najbliższym czasie...

***

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top