rozdział 2

     Cały dzień w szkole minął mi cudownie. Mogłam podziwiać Shawna do woli, bo siedział przede mną na czterech z siedmiu lekcji. Jednak spełnieniem moich marzeń były ostatnie zajęcia i nie mam na myśli tutaj tego, iż zaraz po nich szłam do domu.

Trwała lekcja matematyki, kiedy Shawn został wywołany do tablicy, a ja pobłogosławiłam siebie za to, że siedziałam w pierwszej ławce i mogłam obserwować każdy jego ruch, który był idealny.

Tak Boże, dziękuję Ci za to, że jesteś dla mnie tak dobry, chociaż nie zasłużyłam na to, chociażby przez moje myśli o tym biednym chłopcze.

     Kiedy Shawn stał przy tablicy i trudził się, by rozwiązać zadanie, ja mogłam podziwiałam jego tył do woli.

Zacznijmy od tego, że miał dość szerokie ramiona i widziałam, że koszula ciasno opina jego mięśnie. Zastanawiało mnie, jak to jest wodzić palcem po jego umięśnionych plecach? Jak to jest zostać przytulonym przez takiego dużego misia? Jak to jest zostać zamkniętą w jego uścisku? Nie potrafiłam sobie nawet tego wyobrazić, bo każda próba pewnie nawet nie umywała się do faktycznego i rzeczywistego odczucia.

Mój wzrok zjechał nieco niżej.

Cholera, jego tyłek tak dobrze wyglądał w tych spodniach.

- Może Panna Flower chciałaby pomóc koledze? - Krzyknęła nauczycielka, a ja przewróciłam oczami, bo dokładnie wiedziałam dlaczego mnie zapytała.

     Tak przy okazji; nauczycielka najgorszego przedmiotu jaki właściwie istnieje, jest moją matką. Wierzcie lub nie, ale wiem co to znaczy być przegrywem życiowym...

Oh i nawet nie masz pojęcia, jak chciałabym mu pomóc...

     Czy tylko ja dostrzegłam dwuznaczności jej słów? Tak? Nieważne.

Shawn popatrzył na mnie, obracając kredę w dłoni i przysięgam, że w jego wykonaniu nawet to było gorące.

- Rozwiązanie to sinus alfa równa się trzydzieści sześć stopni. - Powiedziałam, wzruszając ramionami, a moja mama zmrużyła oczy.

Podzielność uwagi, kochanie. Nawet patrząc na najseksowniejszą pupcię w tej klasie... Co ja mówię...? W tej szkole! - Mam się na baczności, bo hm...? Jesteś moją matką!


*Godzina 7.50 p.m*
Shawn Mendes:
Cześć Perrie, co jest na zadanie?

Perrie Flower: Na jutro tylko te dwie strony zadań z matematyki

Shawn Mendes: Dzięki

Perrie Flower: Proszę Shawn

     Byłam pewna, że to koniec rozmowy, więc ruszyłam powoli do łazienki.

Po chwili jednak usłyszałam dźwięk wiadomości i prawie zabiłam się o krzesło, biegnąc do laptopa.

Kto je tu postawił?

Shawn Mendes: Dzięki, że pomogłaś mi dzisiaj na matmie x

Czy to buziak? Czy ja dobrze widzę? Czy ja śnię? Czy to dzieje się naprawdę?

Co ja mam odpisać, żeby nie wyjść na kretynkę i utrzymać rozmowę?

Perrie Flower: Naprawdę nie ma za co, w sumie to nie miałam wyjścia. Jak widać moja mama wie, że można zawsze na mnie liczyć, nawet kiedy siedzę rozkojarzona na lekcji:))

Czy ja to naprawdę wysłałam? Dlaczego ja do cholery najpierw robię, a później myślę?

Shawn Mendes: Haha, czym byłaś rozkojarzona?

Tobą.

Perrie Flower: Mucha latała po klasie

Shawn Mendes: Mamy listopad..

Perrie Flower: Kwestionujesz to, kiedy mucha wyszła na spacer? Może miała taki kaprys, nie osądzaj jej, dobra?

Przecież ja się kompromituje na każdym możliwym kroku.

Shawn Mendes: Hahah, cokolwiek Perrie

Oczywiście zrobiłam z siebie idiotkę i jutro w szkole będę na pierwszym miejscu w rankingu Shawna i spółki, noszącego tytuł: "najgłupsze dziewczyny w szkole". Brawo ja!

Shawn Mendes: Ej Perrie, bo dla ciebie te sinusy i cosinusy wydają się być proste

Perrie Flower: Są proste, one są dla mnie proste

Shawn Mendes: Mogłabyś mi to wytłumaczyć jutro przed lekcjami?

Zanim odpowiedziałam, zrobiłam przewrót w przód ze szczęścia, przebiegłam cały pokój wzdłuż i wszerz niemo krzycząc, a na końcu padłam na kolana, chwytając się za włosy w euforii, po czym odpisałam spokojne i nadzwyczajnej w świecie:

Perrie Flower: No jasne, nie ma problemu

Shawn Mendes: Znów mi ratujesz życie ;p To do jutra Perrie ;)

Shawn pieprzona perfekcja Mendes rozwinął rozmowę, dał mi buziaka i napisał dwie emotikonki, a do tego jutro z rana mam wytłumaczyć mu matmę, bo mnie o to poprosił.

Czy ja słyszę marsza weselnego?

~~~
"piszę to o 2 w nocy
pozdrawiam i kocham- lexi"

dziękuję za wyświetlania, głosy i komentarze misie, to motywuje x

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top