#19

Obudziłam się obok Taehyunga, musiał się położyć obok mnie zamiast iść do swojego łóżka, w końcu nie przypominam sobie abym kładła się spać razem z nim. Podniosłam się do siadu, przetarłam swoje oczy i spojrzałam na zegar ścienny, wskazówki zegara pokazywały godzinę 13.28.

- Już nie śpisz? - Taehyung zapytał swoim niskim i zachrypniętym głosem.

- Nie, już nie. Leż I poczekaj, przyniosę Ci tabletki. - Chichi uśmiechnęła się do Tae.

- Dziękuję, kochana jesteś.

Jak powiedziałam tak zrobiłam. Musiałam ruszyć swoje dupsko i iść po tabletki dla V bo jeszcze nam padnie na kaca mordercę. Więc szłam sobie do kuchni rozglądając się po domu jak chora psychicznie. Weszłam do kuchni gdzie zastałam Seokjina i Sugę przy rozmowie, chyba chodziło o wczorajszy wieczór.

- Hejka, nie chcę wam przeszkadzać ale macie może jakieś tabletki? - Chichi się zestresowała.

- Pewnie, a co? Kac Cię męczy? - Zapytał Yoongi z lekką pogardą w głosie, po czym wstał udał się do szafki i dał dziewczynie tabletki i szklankę wody.

- Nie mnie tylko Taehyunga i zajrzę jeszcze do Kookiego. Dzięki Yoongi spadam do siebie.

Wyszłam z kuchni i od razu przeszłam na dość duży korytarz. Yoongi jest na mnie zły? Ciekawe czemu nie wydaje mi się żebym zrobiła coś złego, może jest zły o wczorajszy wieczór, w końcu Jungkook przyłapał go na paleniu marihuany. Muszę go przeprosić, nie chcę być z nim skłócona z powodu takiej rzeczy. Jako iż pokój Jeona był pierwszy to najpierw wstąpiłam do niego. Zapukałam w drzwi lecz nic nie było słychać dlatego weszłam do pokoju. - Jeszcze śpi.. - powiedziałam pod nosem i lekko się uśmiechnęłam. Po cichu podeszłam bliżej jego łóżka i położyłam mu jedną tabletkę na szafce nocnej, nie zostawiłam mu wody z dwóch przyczyn - po pierwsze butelka wody stała obok jego łóżka A po drugie ta szklanka wody którą trzymałam w lewej ręce była dla Taehyunga.

- Nie śpię. - Odezwał się Jungkook zachrypniętym głosem.

- Hmm?

- Nie 'hmm' tylko hej. - Jungkook uśmiechnął się i wstał z łóżka. - Mogę Cię przytulić na dzień dobry?

- Pewnie.. - Chichi przytuliła Kooka lecz w ostatniej chwili zdała sobie sprawę, że musi iść do Taehyunga. - Muszę lecieć do Tae.

- Jasne idź, a i dziękuję za tabletkę, jesteś kochana. 

Chichi wyszła z pokoju kookiego z uśmiechem mimo iż weszła do niego zdecydowanie bez uśmiechu. Przechodządz przez szeroki korytarz dziewczyna natknęła się na gablotkę z niektorymi nagrodami chłopaków. Bez celu wpatrywała się w pucharki i zamyśliła się, pomyślała wtedy o ostatnim koncercie na którym była...

~ - BTS, BTS, BTS! 

 Fanki wykrzykiwały nazwę zespołu, Chichi spojrzała na święcącą się army bomb a w jej szarych oczach zebrały się łzy szczęścia jak zarazem (?) i smutku. na stadionie rozbrzmiewała właśnie piosenka ,, mikrokosmos"  która oznaczała koniec koncertu. Dziewczyna widziała poruszonych chłopaków z bliska a jako iż stała blisko sceny mogła dostrzec wszystko. Gdy zespół zszedł ze sceny a na stadionie zapadła cisza dziewczyna pękła i dała się ponieść emocjom. 

- Forever we are young...~

- Chichi? Wszystko okej?

- Co? A tak jest okej. - Skłamała.

- Widzę, że coś jest nie tak. - Taehyung poważnie przejął swoją koleżanką.

- A właśnie mam tabletki dla ciebie, proszę. - Chichi dała mu tabletkę i szklankę wody, która od początku była dla niego.

- Dziękuję jesteś kochana. - Taehyung szeroko się uśmiechnął. 

- Już to słyszałam ale dziękuję... - Powiedziała smutna dziewczyna.

- Nie zostawię cię tak, chodź pójdziemy porozmawiać.

----------------------------------------
❤🧡💛💚💙💜

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top