Rozdział VIII | Ucieczka |

Yoko obudziła się całkowicie wycieńczona nocą, w której była często gryziona. Wspomnienia z poprzedniej nocy przeszły ją.

– Za jakie grzechy...? – zapytała kładąc teatralnie dłoń na czole. – Ja chyba jednak chcę do domu... – dziewczyna się na chwilę zamyśliła. – A dobra, może jednak nie.

Dziewczyna podniosła się z łóżka i usiadła. Złapała się za bolące czoło.

– Ale mnie łeb boli... Czuję się, jakbym rozwala orzechy czołem.

Czarnowłosa wstała z łóżka i przebrała się w swoje codzienne ubrania.

– (Nareszcie weekend!) – pomyślała rozciągając się. – (Tylko szkoda, że nie będę mogła się podroczyć z Wieżowcem...)

– Wiesz co, Bitch-chan?

Czerwonooka odwróciła się gwałtownie w stronę delikwenta, który leżał na jej łóżku i opierał się ręką o podbródek.

– W spódniczce ci o wiele lepiej.

Yoko stwierdziła, że przyjmie nową taktykę i zignorowała zboczeńca w kapeluszu, po czym wyszła pokoju, zaczęła się przechadzać korytarzami rezydencji, aż trafiła do kuchni. Z lodówki wyjęła pomidorki koktajlowe.

– Co jesz? – zapytał Subaru.

– Pomidorki koktajlowe, a co? Chcesz? – zapytała nadziewając jednego i wystawiając go w stronę chłopaka.

– Nie, dzięki.

– Nie to nie. Żałuj (prostaku). – dodała w myślach

– Raczej nie będę.

Czarnowłosa wróciła do jedzenia pomidorków, a białogłowy dosiadł się obok niej.

– Dobra, daj jednego. – szybko przesunął głowę nad jej widelec i ukradł jednego.

– (Awww.)

– Na co się tak patrzysz? – zapytał lekko różowy na policzkach.

– Na nic...

Chłopak wstał z miejsca i wyszedł z pomieszczenia. Yoko spojrzała smutnie w dół i cicho westchnęła, a potem powróciła do poprzedniej czynności. Kiedy skończyła, posprzątała po sobie, aby Reiji się na nią nie złościł. Siedemnastolatka poszła do swojego pokoju. Przykucnęła przy swojej torbie i wyjęła noże, którymi wcześniej odbierała ludziom życia i zaczęła je ostrzyć. Czerwonooka po naostrzeniu swoich narzędzi, poszła szukać sypialni Shu. Jak już ją znalazła, weszła do niej bez pukania.

– Hej, Shu.

– Za głośno...

– Co robisz?

– Próbuję spać.

– Mogę z tobą?

Chłopak uniósł swoje powieki i na nią spojrzał.

– Chodź. – mruknął.

Yoko podeszła do chłopaka i położyła się obok niego. Blondyn objął ją ramieniem, przycisnął do siebie i włożył jej słuchawkę do ucha. Dziewczyna w odpowiedzi przytuliła się do niego. Z słuchawek wydobywała się muzyka klasyczna. Czarnowłosą nie zdziwił gatunek, jakiego słuchał wampir. Po jakiejś chwili ta dwójka zasnęła w swoich objęciach.


***


Ofiarę wampirów obudziło burczenie w brzuch. Otworzyła swoje powieki, a Shu już nie było. Czerwonooka poszła znowu do kuchni. Usmażyła smażonego kurczaka w liściach. Po tym, jak siedemnastolatka przygotowała posiłek dla siebie, zaczęła go jeść, ale jak na złość musieli się pojawić Laito i Ayato.

– Dacie mi zjeść w spokoju?

– Dlaczego nie zrobiłaś mi takoyaki – zapytał Ayato.

– A mi makaroników? – dodał Laito.

– Nie zasłużyliście sobie. – odpowiedziała z nadętymi policzkami.

– Jesteś tego taka pewna? – zapytał, zbliżając się z jednej strony do jej szyi, a jego brat zrobił to samo, tylko po drugiej stronie.

– Możecie mnie zostawić w spokoju? – starała się powiedzieć jak najpewniej. – Wczoraj już za dużo wypiliście!

– Oj, Bitch-chan, narzekasz. My chcemy po małym łyczku~

– Ta, jasne! Ja już znam te wasze „małe łyczki"!

Chłopcy nic jej nie odpowiedzieli, tylko polizali ją po miejscach na szyi, które planowali ugryźć. Yoko odruchowo drgnęła, ale wampiry złapały ją za ramiona i się wgryzły. Dziewczyna zawyła z bólu. Bracia oblizali miejsca ich ugryzień i zniknęli. Ofiara osunęła się głową na blat. Kiedy nastolatka doszła do siebie wyszła na spacer po ogrodzie. Czerwonooka usiadła na fontannie obserwując tryskająca z niej wodę. Po chwili położyła się na niej i zaczęła myśleć:

– (Chcę do Haruki'ego!) – myślała z tęsknota o swoim najstarszym bracie. – (Muszę stąd uciec!) – pomyślała i podniosła się.

Siedemnastolatka obejrzała się dookoła siebie - nikogo nie było. Czarnowłosa poderwała się na równe nogi i zaczęła zmierzać ścieżka w stronę jeziora. Kiedy nad nim była, zaczęła iść w stronę lasu na terenie Sakamakich. Dziewczyna miała nadzieję, że nikt jej w tej chwili nie obserwuje, więc będzie mogła uciec. Po kilku minutach spaceru w kierunku poszukiwania drogi ucieczki, Yoko zobaczyła mur odgradzający teren rezydencji, a jej wolności. Czerwonooka zaczęła wchodzić na drzewo. Gdy była wystarczająco wysoko nad ziemia wskoczyła na mur (ledwie co z niego nie spadając). Ostrożnie z niego zeskoczyła.

– (WOLNOŚĆ!!!) – powstrzymała się od wykrzyczenia tego na głos.

Dziewczyna zaczęła iść przed siebie. Była w końcu wolna! Kiedy była na polanie poczuła zmęczenie chodzeniem i położyła się na trawie. Odwróciła swoją głowę w stronę pięknego nieba, na którym świeciły gwiazdy. Yoko chciała je obserwować przez resztę nocy, ale nie wiedząc kiedy - zasnęła.

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top