Rozdział 3
Około 2 w nocy już ledwo kontaktowałem, więc musiałem wymyślić teraz gdzie spędzić noc. Nie mogłem wrócić do domu, bo mama to by mnie chyba zabiła. Po porządnym wytęrzeniu umysłu przypomniałem sobie, że w tym tygodniu obóz w Planicy mają Norwegowie.
Chwilę zastanawiałem się do którego zadzwonić, ale że miałem numer tylko do Daniela wybór padł na niego.
Tande nieźle się zdenerwował, że budzę go o drugiej w nocy, ale nie przejmowałem się tym. Ważne że się zgodził i będę mógł u niego przenocować.
Został tylko jeszcze jeden problem, a mianowicie co zrobić z nieprzytomnym Cene. Na szczęście tym zajął się Lanisek. Nie mam pojęcia co z nim zrobił, ale mam nadzieję że mój brat przeżyje tam gdzie teraz jest.
Chwiejnym krokiem ruszamy z Anze pod hotel. Zawsze mnie zastanawia dlaczego on ma tak mocną głowę. Gdy docieramy na miejsce zostaję sam i w tamtym momencie nie mam pojęcia co zrobić. Po chwili ogarniam się i otwieram drzwi wejściowe. Teraz tylko które to było piętro? Wydaje mi sie, że piąte więc wsiadam do windy i naciskam jakieś guziki.
Po chwili wysiadam i rozglądam się po korytarzu. Tande mówił, że zostawi mi otwarte drzwi, ale nie mam pojęcia, który to był numer pokoju. Zaczynam panikować, ale myślę sobie, że na tym piętrze pewnie są same pokoje norweskich skoczków. Uspokojony próbuję otwierać każde drzwi po kolei, a kiedy trafiam na otwarte bez wachnia wchodzę do środka.
Jestem tak padnięty, że wcale nie myśląc rozbieram się i kładę na jedynym łóżku. Czy Daniel nie mówił, że ma pokój z Forfangiem? Nie ważne, nie mam siły na myślenie. Zasypiam.
***
Budzę się i czuję tylko okropny ból głowy. Staram sobie przypomnieć co się wczoraj stało i czy nie zrobiłem nic głupiego. Zmuszam mój mózg do pracy i przypominam sobie o nocnej wędrówce do pokoju Daniela. Cieszę sie, że nie jestem w jakimś dziwnym miejscu jak ostatnio kiedy imprezowałem z Anze. Może Tande ma coś na ból głowy. Powoli otwieram oczy i rozglądam się po pokoju. Coś mi nie pasuje, nie słyszę norweskiego krzyku i nie widzę porozwalanych ubrań i sprzętu, a co najgorsze nie widzę Norwegów ani drugiego łóżka. Patrzę i widzę kogoś zawiniętego w kołdrę obok mnie. Błagam niech to będzie Tande albo Johann. Odsuwam delikatnie pościel i na moje szczęście lub nieszczęście to dziewczyna śpi obok mnie. Plus jest taki że nie spałem na jednym łóżku z chłopakiem.
Widzę moje porozrzucane ubrania i staram sobie przypomnieć co się stało. Po chwili stwierdzam, że nie ma co myśleć. Trzeba uciekać za nim piękna dziewczyna obudzi się i zrobi mi awanturę. Szybko narzucam na siebie ciuchy i ostatni raz patrzę na niczego nie świadomą blondynkę. Szkoda, że nie poznaliśmy się w innych okolicznościach. Domen nie myśl o głupotach i przestań gadać do siebie.
Wychodząc z pokoju natykam się na nikogo innego jak Daniela Andre Tande. Ja to mam normalnie szczęście. Niestety jest już za późno na ucieczkę.
- Domen, hej, czekaliśmy na ciebie. Gdzieś ty był? - pyta po angielsku skoczek.
- Sorry za zamieszanie, ale pomyliłem pokoje i spałem u kogoś innego - odpowiadam i próbuję odejść.
- U kogo, u trenera? - śmieje się.
- Powiedzmy. A teraz przepraszam, ale muszę lecieć znaleźć brata - mówię i nie czekając na odpowiedź ruszam w kierunku widny.
Chciałbym już iść do domu ogarnąć się i wziąć coś na ból głowy, ale muszę jeszcze znaleźć Cene. Kurde gdzie ten Lanisek mógł go zostawić? Postanawiam zadzwonić do brata.
- Czy wy jesteście normalni?! - słyszę krzyk w słuchawce.
- Gdzie jesteś? - pytam.
- Gdybym wiedział to dawno byłbym już w domu - robi mi wyrzuty Cene.
- A skąd miałem wiedzieć, że nie jesteś w domu? - zauważam.
- Dobra, nieważne. Przyjdź po mnie. Drzwi są zamknięte na klucz - mówi i rozłącza się. No to super gdzie on może być? Idę do klubu może tam coś znajdę. Wątpię żeby Aznze coś pamiętał. Więc muszę działać sam.
To był strzał w dziesiątkę po kilkunastu minutach otwieram drzwi do klubowego kantorka. Widok, który tam zastaję powala mnie na łopatki. Oprócz zdesperowanego Cene w pomieszczeniu jest też jakaś dziewczyna. I to nie zwykła. To wczorajsza ofiara bruneta, która śpi na jego nogach prawie naga.
- To może ja wam nie będę przeszkadzał? - śmieję się i próbuję zamknąć drzwi.
- Nawet się nie waż! - zrywa się Cene i idzie za mną do wyjścia.
- A co z dziewczyną? - pytam.
- Nie była w moim typie - odpowiada.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top