Rozdział 37


Jeżeli Kuroko kiedykolwiek znalazł się w niebie, to nie miał pojęcia jak powinien nazwać to uczucie, które ogarnęło go, gdy znalazł się w ramionach Akashiego.

Ciepłe dłonie Seijuurou objęły niespiesznie ciało błękitnowłosego, jego usta z początku jedynie muskały wargi Tetsuyi, by po chwili przycisnąć się do nich delikatnie. Widać było wyraźnie, że Akashi z niczym się nie spieszy, oddawał się pieszczotom powoli, niemal ostrożnie, jakby z rozwagą i namysłem, chcąc krok po kroki sprawdzić reakcje swojego chłopaka.

Kuroko ledwie powstrzymywał się od rzucenia na Akashiego.

Nie był pijany, kilka lampek wina właściwie w ogóle nie zrobiły na nim wrażenia – może trochę dodały mu odwagi, ale z pewnością nie sprawiły, że stały się pretekstem do posunięcia o krok dalej. Nie był też napalony, ani szczególnie pobudzony – najzwyczajniej w świecie po prostu pragnął bliskości Seijuurou, takiej właśnie, jaką zapewniał mu teraz.

Tetsuya rozchylił lekko wargi, kiedy język Akashiego wywarł na nich delikatny nacisk. Uniósł dłonie, palce lewej wczepiając w koszulkę Seijuurou, prawą zaś kładąc na jego policzku i gładząc go delikatnie kciukiem. Czuł niewiarygodne ciepło bijące z jego ciała, a sama jego obecność sprawiała, że błękitnowłosy czuł się bezpiecznie.

Akashi przesunął powoli palcami wzdłuż ręki Kuroko, której dłoń trzymał na jego policzku. Ostrożnie odsunął ją od siebie, a następnie zaczął powoli zmieniać pozycję i podnosić się z poduszek, na których siedzieli. Tetsuya podążył jego śladem, chwilowo przerywając pieszczotę, jednak gdy tylko obaj się wyprostowali, przyciągnął go do siebie i znów pocałował, obejmując rękoma jego szyję.

Seijuurou miał wielką ochotę zamruczeć z rozkoszy, jednak jakimś cudem udawało mu się powstrzymać. Na tego typu dźwięki jeszcze przyjdzie czas, teraz było stanowczo za wcześnie, by okazać, jak dobrze mu było. Choć „dobrze" to zdecydowanie za mało powiedziane...

Usta Tetsuyi smakowały kurczakiem i sałatką z ryżem, którą jedli na kolację. Od czasu do czasu dało się również wyczuć słodkawy posmak czerwonego wina, ale przede wszystkim Akashi czuł smak samego Kuroko. Specyficzny, wyjątkowy, niepowtarzalny – który od tej pory mógł czuć jedynie on, Seijuurou.

Zaczęli powoli cofać się ku wąskim schodom prowadzącym na piętro. Żaden z nich nie mógł powstrzymać uśmiechu, gdy na każdym stopniu zatrzymywali się, by przerwa w całowaniu nie trwała zbyt długo. Akashi pozwolił sobie na odrobinę więcej przyjemności i raz po raz delikatnie podgryzał wargę Tetsuyi, który jednak nie pozostawał mu dłużny.

Kiedy w końcu wspięli się do sypialni, Seijuurou czuł, jak jego członek silnie pulsuje w spodniach. Jego największą obawą było teraz to, że zacznie szczytować, gdy tylko penis zetknie się z chłodną dłonią Kuroko – już zwykła masturbacja podczas myślenia o nim wprawiała go w stan silnego podniecenia, nie wspominając już o momentach, gdy onanizował się z koszulką Tetsuyi w objęciach, którą trzymał w swoim mieszkaniu. Miała ona wyjątkowe znaczenie, ponieważ naznaczona była krwią błękitnowłosego, pochodzącą z jego rany na brzuchu, gdy któregoś dnia został napadnięty i pchnięty nożem. Akashi nie miał najmniejszego zamiaru rozstawać się z nią, przynajmniej dopóki Kuroko nie przypomni sobie, że zostawił u siebie swoją własność.

Tetsuya w ogóle nie zdawał sobie sprawy z wewnętrznych rozterek swojego chłopaka. Bez reszty poddał się chwili, przesuwając dłońmi wzdłuż ciała Akashiego i sięgając do paska jego spodni. Ostrożnie postąpił kilka kroków do przodu, zmuszając go tym samym, by cofnął się aż na skraj łóżka. Kuroko oderwał się od ust Seijuurou i zaczął powoli obsypywać pocałunkami jego szyję, jednocześnie mocując się z klamrą paska. Gdy w końcu udało mu się go odpiąć, rozpiął rozporek, odpiął guzik i przesunął dłonie na biodra czerwonowłosego, niespiesznie opuszczając je w dół i jednocześnie zsuwając z nich spodnie oraz bieliznę. Kiedy te opadły z cichym szelestem do łydek, Akashi usiadł na łóżku.

Kuroko pomógł mu pozbyć się zbędnych ubrań, sam również ściągnął z siebie koszulę, spodnie i bieliznę. Kiedy oboje byli już zupełnie nadzy, Tetsuya, klęknąwszy na podłodze, przysunął się do swojego chłopaka, kładąc dłonie na jego kolanach i delikatnie rozsuwając jego nogi.

Penis Akashiego był wyjątkowo twardy. Od samego jego widoku błękitnowłosy czuł, jak robi mu się gorąco, w myślach niemal automatycznie pojawiały się wizje, w których Seijuurou wsuwa go w ciało Kuroko i porusza sprawnie biodrami, muskając najczulszy punkt jego wnętrza. Mężczyzna prawie potrząsnął głową, by przywołać się do porządku. Oblizał nieco nerwowo wargi, dotykając twardego członka i delikatnie ściskając go w dłoni. Przysunął się bardziej, po czym odetchnął głęboko i wsunął czubek penisa do ust.

Wówczas usłyszał głośny syk i lekko drżący jęk.

– Cholera, Kuroko, nie wytrzymam...- wyszeptał Akashi, wsuwając dłoń w jego włosy.- Przepraszam...

– W porządku, to nic takiego – powiedział Tetsuya, doskonale rozumiejąc swojego chłopaka.- Ja sam ledwie wytrzymuję. Nie krępuj się, Akashi-kun, mamy sporo czasu, prawda?

Seijuurou zagryzł wargę, po czym pokiwał głową. Jego zamglone spojrzenie sprawiało wrażenie, jakby czerwonowłosy wpadł w pewnego rodzaju trans. Wpatrywał się z uwagą w Kuroko, kiedy ten znów zaczął powoli wsuwać jego męskość do ust. Nie wziął go całego, jedynie mniejszą połowę, by móc sprawnie i bez przeszkód poruszać językiem wzdłuż penisa, a także zataczać koniuszkiem regularne kręgi na jego czubku.

Pieszczota nie trwała nawet dziesięciu sekund, kiedy Seijuurou zaczął oddychać szybciej i, poddawszy się temu uczuciu, spuścił się do ust błękitnowłosego.

Kuroko nie czuł się ani speszony, ani rozbawiony tym aktem. Wręcz przeciwnie, był nawet mile połechtany faktem, że to właśnie przy nim Akashi był taki podniecony. Co prawda nie wiedział jak to było w przypadku poprzednich partnerów czy partnerek bogatego biznesmena, ale to akurat go nie obchodziło – ważne, że mógł osobiście sprawić mu teraz przyjemność.

Powoli, wręcz leniwie poruszał głową, wciąż tylko do połowy członka, by bez pośpiechu przełknąć spermę Akashiego. Wiedział, że mężczyzna obserwuje go uważnie spod przymrużonych powiek i domyślał się, że widok ten wprawia go w zadowolenie.

Nie mylił się. W gruncie rzeczy Seijuurou wpatrywał się w niego niemal z uwielbieniem, nie mogąc uwierzyć własnym oczom w to, że jego wybranek właśnie połknął pewnego rodzaju część jego osoby. W pewnym sensie połączył ich ze sobą razem.

Kuroko sam cierpiał niemałe katusze, pozostawiając swojego penisa w bezruchu, postanowił jednak jeszcze trochę poczekać w nadziei, że to Akashi się nim zajmie. Położył prawą dłoń na udzie Seijuurou, lewą zaś objął jego jądra. Zaczął pieścić je ostrożnie, jednocześnie pogłębiając pieszczotę wykonywaną ustami. Stopniowo wsuwał członka Akashiego aż do gardła, jego wargi dotykały podbrzusza czerwonowłosego. Kuroko z początku obawiał się, że ciężko będzie mu kontynuować ten akt, kiedy penis Seijuurou opadł, jednak szybko przekonał się, że to nie stanowiło najmniejszego problemu.

Tym bardziej, że nie opadł on na długo.

Tetsuya śmiało przyspieszył ruchy głowy, zaciskając nieznacznie wargi dla większych wrażeń. Akashi zareagował głuchym jękiem, oparł dłonie o materac łóżka za swoimi plecami i odrzucił z westchnieniem głowę. Po chwili znów sięgnął do głowy Kuroko, wsunął dłoń w jego włosy i zaczął sam nadawać mu tempo. Błękitnowłosy pozwolił mu na to bez zbędnych sprzeciwów – planował tej nocy godzić się na każdą jego zachciankę, oczywiście w granicach rozsądku.

Seijuurou pociągnął go lekko za włosy, zmuszając by Kuroko wysunął jego członka z ust. Strużka śliny zawisła między czubkiem penisa a wargami Tetsuyi, szybko jednak opadła na ziemię, a Akashi zachłannie wpił się w usta swojego chłopaka. Zaczął całować go namiętnie, przyciągając ku sobie, przez co Kuroko podniósł się z podłogi i usiadł okrakiem na kolanach czerwonowłosego. Przez dłuższą chwilę oddawali się pocałunkom, zupełnie się w nich zatracając, po czym Seijuurou bezceremonialnie zrzucił Tetsuyę na łóżko.

– Musisz wiedzieć, że nie mam w tym dużej wprawy – powiedział Akashi nieco zachrypłym głosem.

– Jakoś nie robi mi to różnicy – wymamrotał Kuroko, układając się wygodnie na plecach. Rozsunął nogi, patrząc jak Seijuurou przysuwa się do niego i pochyla nad jego kroczem. Ścisnąwszy dłonią jądra i przytrzymawszy drugą jego penisa, przesunął językiem wzdłuż trzonu.- Ah!- Tetsuya zasłonił usta dłonią, otwierając szerzej oczy. Ukrył twarz w dłoniach, odrobinę zażenowany.

Akashi nie miał czasu się nawet uśmiechnąć. Jego myśli zupełnie pochłonęła chwila, w której się znalazł, zatracił się w niej, skupiając na tym, by zadać Kuroko jak największą rozkosz – zarówno Kuroko, jak i sobie.

Ponieważ próbowanie jego ciała, szczególnie tych części, które od teraz miał mieć na wyłączność, sprawiało mu niewyobrażalną rozkosz. Miał ochotę pochłonąć Tetsuyę w całości, naznaczyć całe jego ciało, dotknąć, pocałować i polizać każdy, nawet najmniejszy skrawek skóry.

– Uhmm! Nie gryź, Akashi-kun...- sapnął Tetsuya, zasłoniwszy ramieniem oczy.

Seijuurou nawet nie zwrócił na niego uwagi, choć opanował się na tyle, by przestać używać zębów. Nie miał szczególnego doświadczenia w obciąganiu, właściwie do tej pory robił to tylko z Shintarou, i to zdecydowanie rzadko, bo nienawidził przed nim – przed kimkolwiek – klękać, a nawet leżąca pozycja wprawiała go w dyskomfort.

Ale Tetsuya to zupełnie inna sprawa. Jemu pozwoliłby nawet ostro go zerżnąć, gdyby właśnie na to miał ochotę. Byłby gotów zgodzić się na każdą pozycję, niezależnie od tego, kto by górował nad drugim.

Tylko Kuroko był godny zajęcia jego tronu.

Kiedy sperma niespodziewanie wytrysnęła z członka Tetsuyi, Akashi spił ją zachłannie, starając się nie uronić nawet kropli. Odrobina spadła na jego dłoń, dlatego zlizał ją natychmiast, poruszając dłonią wzdłuż penisa Kuroko, dopóki ten nie pozbył się wszystkiego. Błękitnowłosy dyszał ciężko, spoglądając na niego z wypiekami na twarzy. Dla Akashiego był to najcenniejszy widok, jaki tylko mógł zapaść mu w pamięć.

Stanął na czworakach nad Tetsuyą, by móc pochylić się wygodnie i pocałować go czule. Przy okazji otarł się klatką piersiową o jego tors, ocierając również ich członki o siebie nawzajem. Kuroko wciągnął głośno powietrze, wbijając palce w ramiona Akashiego. Patrzył na niego niemal z niepokojem, ale i fascynacją, z niecierpliwością godną mężczyzny, który od bardzo dawna pragnął chwil, którym teraz się poświęcali.

– Jesteś taki piękny, Kuroko – westchnął Akashi, leniwie obcałowując jego bladą szyję oraz obojczyki.- Chciałbym zrobić ci teraz zdjęcie i powiesić je nad łóżkiem.

– Wolałbym nie – wymruczał Tetsuya, wtulając głowę w zagłębienie jego szyi, kiedy Akashi przesunął pocałunki na ramiona Kuroko.- Ale pozwolę ci od czasu do czasu zobaczyć mnie w takiej sytuacji raz jeszcze.

– Gdybym wiedział, że to będzie takie przyjemne, to jednak bym się spieszył.- Seijuurou uśmiechnął się do niego lekko, całując czubek jego nosa.

– Dobrze, że nie zdecydowaliśmy się czekać do ślubu – zażartował Kuroko, zauroczony tym wyjątkowo czułym gestem.

– To chyba rzeczywiście dobrze – przyznał mu rację czerwonowłosy, po czym znów wrócił do pocałunków, tym razem zasypując nimi klatkę piersiową.

Polizał językiem jego sutki, drażniąc wrażliwe punkciki. Przez chwilę ssał je raz lżej, raz mocniej, pozwolił sobie na to, by chwycić je zębami i delikatnie pociągnąć. Z rozkoszą wsłuchiwał się w reakcje Kuroko, w jego głośne westchnienia, przeciągłe jęki i ciche krzyki. Ich członki, ponownie w stanie erekcji, ocierały się o siebie, bezustannie dając o sobie znać.

Tetsuya miał wrażenie, że Akashi specjalnie znęca się nad nim, podniecając go tylko coraz bardziej i przeciągając chwilę ostatecznej rozkoszy. Kuroko tylko raz miał do czynienia z takimi właśnie doznaniami – zwykle dawał się ponieść namiętnościom, które co prawda były intensywne, ale trwały krótko, miały za zadanie szybko doprowadzić go do spełnienia. Teraz jednak czuł to o wiele, wiele mocniej – był na skraju szaleństwa, czuł, że jego ciało zaczyna drżeć, musiał zagryźć mocno wargę niemal do krwi, pięści zacisnął na pościeli, nie czując nic prócz gorących pocałunków czerwonowłosego na swojej nagiej, równie mocno rozpalonej skórze.

Nie potrafił wytrzymać dłużej. Czuł, że jeśli nie postąpią kolejnego kroku na przód, z całą pewnością umrze w ramionach Akashiego, niespełniony, a zadręczony słodkimi, niebezpiecznymi pieszczotami. Postanowił przejąć inicjatywę.

Bez słowa uniósł się na łokciach, delikatnie kładąc dłoń na klatce piersiowej Seijuurou. Mężczyzna nie zdążył nawet zaprotestować, kiedy nagle znalazł się na plecach, z Tetsuyą siedzącym okrakiem na jego biodra. Zupełnie jakby wyrwany z transu, zamrugał nieco zaskoczony, jednak szybko przyzwyczaił się do nowej sytuacji i z westchnieniem położył dłonie na talii błękitnowłosego.

– Może teraz ja się z tobą podroczę?- zapytał Kuroko, przeczesując dłonią włosy.

– Droczyłem się z tobą? Wybacz.- Akashi uśmiechnął się do niego uroczo.- W trakcie pieszczot stwierdziłem, że uwielbiam twoje sutki. Jakoś trudno było mi się od nich oderwać.

– Coś takiego...- mruknął pod nosem Tetsuya, choć nie tak głośno, by dosłyszał go Seijuurou. Mimo że komplement ten pasowałby raczej do kobiety, zrobiło mu się wyjątkowo gorąco, gdy go usłyszał. W ramach podziękowania zaczął poruszać leniwie biodrami, ocierając się pośladkami o penisa Akashiego. Widział, że mężczyzna z ciężkim westchnieniem odrzucił głowę, wciskając ją w poduszkę, zamknął oczy i zaczął głośniej oddychać.- Przyjemnie?- zapytał cicho Kuroko.

Akashi nie odpowiedział, zacisnął jedynie dłonie na jego talii. Tetsuya nieustannie poruszał biodrami, pochyliwszy się lekko nad swoim chłopakiem i oparłszy dłońmi o jego klatkę piersiową. Jego penis był niezwykle gorący i wciąż wilgotny od śliny Kuroko, bez problemu prześlizgiwał się między pośladkami błękitnowłosego.

W końcu Tetsuya uznał, że dość już tych gierek. Ponieważ nie zdążył zakupić żadnego środka nawilżającego, za takowy musiała posłużyć mu jego własna ślina. Splunął więc na swoją dłoń i palcami rozsmarował ją po swoim odbycie, wsuwając odrobinę palce wewnątrz siebie. Był tak podniecony, że nie potrzebował już nawet przygotowania, jego palce wślizgnęły się do środka bez żadnych przeszkód, a on westchnął z rozkoszą, czując jak naciskają one na delikatne ścianki.

Myśl, że zaraz ich miejsce zastąpi członek Akashiego, wprawiała go w obłęd.

Zagryzając mocno wargę, znów splunął sobie na dłoń i tym razem ślinę rozsmarował po penisie Seijuurou. Mężczyzna z westchnieniem otworzył oczy i spojrzał na niego zamglonym wzrokiem. W ciasnym mieszkanku światło paliło się jedynie na dole, w części sypialnej, zaś łóżko na piętrze okryte było cieniem balustrady, mimo to Kuroko wyraźnie dostrzegł błysk w jego dwukolorowych oczach.

Kiedy Tetsuya nakierował jego męskość ku ciasnemu otworowi i zaczął powoli się na niego nabijać, Seijuurou podniósł się raptownie do pozycji siedzącej, obejmując błękitnowłosego i wpatrując się w jego twarz. Kuroko odwzajemnił jego spojrzenie. Nie odwracając wzroku od jego oczu, począł nabijać się na niego powoli, dopóki znów nie usiadł na jego biodrach.

Akashi był zupełnie oczarowany swoim chłopakiem – jego płynnymi ruchami, seksownym wyglądem i odważnym spojrzeniem. W tamtej chwili mężczyzna był w stanie patrzeć tylko na jego delikatnie zarumienioną twarz, błyszczące oczy i rozchylone usta, a widok ten, ku jego zaskoczeniu, podniecał go bardziej niż sam seks.

Było zupełnie inaczej niż z Midorimą, czy nawet jakimkolwiek innym jego kochankiem.

Akashi jeszcze nigdy nie czuł się tak dobrze.

Kuroko przyspieszył ruchy bioder, szybciej unosząc je i opadając w dół. Objął Akashiego rękoma, oddychając coraz szybciej. Przy każdym uniesieniu bioder ocierał się nimi delikatnie o ciało czerwonowłosego, wyginał się lekko ku niemu, chcąc maksymalnie poczuć jego bliskość. Nachylał się nad nim, ledwie muskając jego wargi własnymi co wkrótce, zgodnie z jego przewidywaniami, zaczęło irytować Seijuurou. Mężczyzna położył dłoń na jego policzku i niecierpliwie przyciągnął go do siebie, całując. Kuroko ochoczo odpowiedział na ten pocałunek, choć przez zajęte usta ciężej im było uspokoić oddech. Co chwila musieli przerywać pieszczotę, by zaczerpnąć powietrza, zwłaszcza kiedy obaj zaczęli odczuwać jeszcze większą rozkosz niż wcześniej.

Członek Akashiego wsuwał się i wysuwał z odbytu Kuroko, wprawiając całe jego ciało w drżenie. Błękitnowłosy wkrótce nie był w stanie oddawać pocałunków, zacisnął powieki i pojękiwał cicho, kiedy doznanie zaczęło stawać się coraz przyjemniejsze. Czuł się rozluźniony i odprężony, a jednocześnie nieco spięty, co chwila zaciskał się kurczowo na penisie Seijuurou, gdy ten sięgał wrażliwego punku jego wnętrza, muskał je za każdym razem coraz silniej, drażniąc. Akashi nie był w stanie zmusić Tetsuyi do szybszych ruchów, lecz wcale nie musiał tego robić.

Teraz, kiedy obaj zbliżali się do szczytu, ostatecznie przejął inicjatywę. Chwycił Kuroko w objęcia i szybkim, zdecydowanym ruchem położył go na łóżku, nawet się z niego nie wysuwając. Ułożył się między jego nogami, przyciągnął do siebie jego biodra. Nachylił się ku niemu, oparłszy dłonie na materacu po obu stronach błękitnowłosego po czym, patrząc mu w oczy, zaczął się w nim poruszać, z początku powoli, jako że mężczyzna nieco się spiął od nagłego ruchu, lecz szybko przyspieszając, gdy tylko ten zaczął się rozluźniać. Jego ciasne, gorące i nawilżone śliną wnętrze doprowadzało Akashiego do granic szaleństwa – a właściwie aż poza nie, jak mu się zdawało.

– Oh, bogowie, tak!- sapnął Kuroko, mocno zaciskając dłonie na przedramionach Akashiego.- Tak, tak mi dobrze, Akashi-kun! Proszę, nie przestawaj...

Rozdygotany głos Tetsuyi jeszcze bardziej podsycił buzujący w czerwonowłosym płomień pożądania. Mężczyzna jeszcze bardziej przyspieszył ruchy, czując, że zbliża się jego spełnienie, coraz szybciej i szybciej, a wraz z nich dochodził również Kuroko.

Akashi nie był pewien, jak długo jego penis tryskał spermą, za bardzo zajęty wsłuchiwaniem się w krzyki szczytującego Tetsuyi, jednak kiedy po kilku minutach wysunął się z niego, wykończony, dostrzegł białą substancję, która obficie wylewała się z wnętrza błękitnowłosego.

Seijuurou przez długą chwilę wpatrywał się w to miejsce, chcąc dobrze zapamiętać ten widok. Dopiero później, odetchnąwszy głęboko, położył się obok swojego chłopaka, naciągając na nich koc. Otoczył go troskliwie ramieniem i przyciągnął do siebie.

Kuroko przez dłuższą chwilę uspokajał oddech, ukrywszy twarz w ramieniu Akashiego. Seijuurou leniwie głaskał go po włosach, napawając się jego ciepłym oddechem, który czuł na skórze tuż nad piersią. Pocałował czubek jego głowy, z przyjemnością wdychając zapach jego włosów.

– Przynieść ci coś do picia, kochanie?- zapytał cicho.

– Nie, dziękuję.- Kuroko nie zdołał powstrzymać uśmiechu, gdy usłyszał urocze nazwanie.- Ale jeśli jesteś spragniony, to nie krępuj się. W lodówce jest sok i woda.

– Nie mam zamiaru się stąd ruszać – stwierdził Seijuurou, układając się wygodniej i z rozkoszą cmokając Tetsuyę w policzek.

– Zostaniesz na noc?- zapytał błękitnowłosy.

– Zwykle nie pozwalasz mi wsiąść do samochodu choćby po odrobinie alkoholu, dlatego pozwól, że wykorzystam dzisiejsze wino jako argument, by nie jechać do domu.

– Mogłeś wykorzystać mnie jako argument – mruknął z rozbawieniem Tetsuya.- Wolę, żebyś nie zostawiał mnie dziś samego po naszym pierwszym razie.

– Z przyjemnością – powiedział Akashi.- Będę zostawał również po każdym kolejnym.

– Dziękuję – westchnął Tetsuya, przysuwając się jeszcze bliżej Seijuurou i podsuwając sobie pod głowę poduszkę.- Masz coś przeciwko, żebym poszedł spać? Wiem, że to trochę niegrzeczne, ale tak jakby przypomniałem sobie, że jutro idę do pracy.

– Ja też chyba prowadzę jakąś firmę – mruknął Akashi, delikatnie całując czoło błękitnowłosego.- Chwilowo zapomniałem jaką, ale to nie jest teraz ważne. Śpij, Kuroko, na pewno jesteś zmęczony. Mam nastawić budzik?

– Na siódmą, jeśli mogę cię prosić.

Akashi odsunął się od niego na moment, by sięgnąć po swoje spodnie i wyciągnąć z nich komórkę. Przelotnie odczytał wiadomość od Shintarou, który pytał, czy ma coś kupić dla nich na kolację, odpisał pospiesznie, że już jadł i zostanie na noc u Kuroko, po czym nastawił budzik i znów przytulił błękitnowłosego, na co ten zareagował zadowolonym westchnieniem.

– Dobranoc, Kuroko – powiedział cicho Akashi, gładząc go po włosach. Uśmiechał się do siebie szeroko, niezwykle podniecony faktem, że oto właśnie spędzi całą noc w łóżku razem z Tetsuyą

– Dobranoc, Akashi-kun – odparł równie cicho Kuroko, podnosząc leniwie głowę i całując swojego chłopaka. Po chwili jego głowa opadła na poduszkę, którą położył na ramieniu Seijuurou. Nie minęła nawet minuta, a mężczyzna spał smacznie, oddychając spokojnie.

Akashi z zachwytem wpatrywał się w niego, bardzo ostrożnie gładząc błękitne włosy, w obawie, że nawet ten drobny dotyk będzie w stanie go obudzić. Mimo to nie mógł się od niego powstrzymać, nie mogąc uwierzyć w to, że jedno z jego najśmielszych snów i marzeń właśnie się ziściło.

Uśmiechnął się szerzej, powoli układając głowę na poduszce i nie spuszczając oczu z twarzy swojego chłopaka.

Był pewien, że tej nocy jeszcze długo nie zaśnie.

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top