1. Wakacje
- Emily Kelly - powiedziała dziewczyna za moimi plecami - pewnie ci smutno z powodu zakończenia roku szkolnego. W końcu kujony kochają szkołę - zaśmiała się, a wraz z nią jej towarzyszki.
Chciałam jak najszybciej wyjść z tej szkoły. Nie pragnęłam jednak iść do domu. Bo w końcu po co miałam tam wracać, skoro matka nawet nie spojrzałaby na moje świadectwo? A co dopiero ojciec, który całymi nocami przesiaduje poza domem z kolegami.
Spojrzałam na śmiejącą się Lunę, Florę i Elizabeth.
- Bardzo się cieszę z tego, że są wakacje - oznajmiłam, a dziewczyny przestały się śmiać - przynajmniej nie będę widziała waszych twarzy.
Luna zrobiła krok w moją stronę.
- Bardzo mi przykro - zaczęła, a jej towarzyszki szepnęły coś za nią - nam - poprawiła - że tak bardzo nas nie lubisz, Emily Kelly.
Zanim zdążyłam zareagować, dziewczyna popchnęła mnie i poleciałam do tyłu. Oczywiście nikt mnie nie złapał. Przyzwyczaiłam się już do tego. I do tych bolesnych upadków.
Flora wyjęła telefon z czarnej torebki i zaczęła robić mi zdjęcia. A ja po prostu uśmiechnęłam się sztucznie i wstałam.
- Nieźle - zaśmiała się Elizabeth, gdy oglądała fotografie - wstaw na instagrama - spojrzała na mnie - oznaczyć cię?
- Nie wyrażam zgody na publikowanie zdjęć, na których się znajduję - odparłam z powagą, a Elizabeth przewróciła oczami.
Odwróciłam się do nich plecami, abym nie musiała już więcej z nimi rozmawiać.
- Nie dziwię ci się, bo w końcu wyglądasz okropnie - powiedziała Flora, a ja udałam, że tego nie słyszę.
Nie byłam już małą Emily, która ciągle płakała przez niemiłe komentarze. Zrozumiałam, że nie warto płakać przez takie rzeczy.
Po prostu zazdroszczą ci twoich ocen i wyglądu, bo jesteś śliczną dziewczyną - mówiła mi zawsze babcia. I to właśnie jej słowa dały mi do myślenia.
- Dzień dobry - przywitał się wychowawca i otworzył salę.
Poprawiłam spódniczkę i zajęłam miejsce. Na moje nieszczęście Flora, Elizabeth i Luna usiadły blisko mnie. Świetne zakończenie roku.
- Po miesiącach ciężkiej pracy nastąpiły wyczekiwane wakacje - powiedział, a wszyscy zaczęli bić brawo.
- Jestem zadowolony z waszych wyników - zaczął - a tym bardziej chciałbym pochwalić jedną osobę.
Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Jak zwykle - szepnął Paul.
- Kto by się spodziewał - dodała Flora.
- Emily Kelly - zwrócił się do mnie mężczyzna, a ja wstałam - gratuluję - wyciągnął do mnie dłoń.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Dziękuję - powiedziałam i również wyciągnęłam rękę w kierunku nauczyciela, a następnie usiadłam.
Zamiast skupić się na słowach nauczyciela o tym roku szkolnym, skupiłam się na rówieśnikach, którzy mnie obgadywali.
Pamiętaj, oni nic o tobie nie wiedzą - powtarzała mi zawsze babcia.
***
Weszłam do domu, zdjęłam buty i ruszyłam w stronę schodów do mojego pokoju. Na szczęście matki nie było w pobliżu, a o ojcu już nawet nie wspomnę.
Położyłam się na moim łóżku i wyjęłam telefon. Zauważyłam nową wiadomość od mojej babci.
Babcia : Jesteśmy z ciebie bardzo dumni.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na wiadomość poniżej.
Babcia : Jeżeli ci się uda to przyjedź do nas na wakacje.
Ja : Chętnie przyjadę! Coś wykombinuję.
Odłożyłam telefon i wbiłam wzrok w białą ścianę. A potem usiadłam, bo przypomniałam sobie ważną rzecz. Przecież matka o tej godzinie zawsze wychodziła na spotkanie z koleżanką. Spojrzałam na moją walizkę, która leżała w kącie. Bez zastanowienia podeszłam do niej, otworzyłam i zaczęłam wyjmować ubrania z szafy. Potem wzięłam telefon, ładowarkę, słuc- awki i pieniądze. Pociąg niedługo miał odjechać, więc nie przebrałam się z czarnej spódniczki i białej koszuli. Po prostu pobiegłam na dół, założyłam buty i ruszyłam na peron.
***
Po kilku godzinach dotarłam do Falmouth, czyli do miasteczka, w którym mieszkali moi dziadkowie. Uwielbiałam to miejsce.
Szłam, ciągnąc za sobą czarną walizkę. Byłam już blisko domu dziadków. A oni nawet nie wiedzieli, że za chwilę zadzwoni ich dzwonek do drzwi, a gdy je otworzą, to zobaczą ich wnuczkę w koszuli i spódniczce, która w dodatku ma walizkę. Nie mogłam doczekać się ich reakcji.
Stanęłam pod drzwiami i nacisnęłam dzwonek. Nie czekałam długo, bo po chwili babcia otworzyła drzwi, a gdy ją zobaczyłam uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Jej z resztą również.
- Niespodzianka - powiedziałam, a kobieta mnie przytuliła.
Stałyśmy tak chwilę objęte, a potem zaczęłam się powoli odsuwać.
- Nie spodziewałaś się - zaśmiałam się.
- Myślałam, że dobrze cię znam, ale jednak nie - odparła rozbawiona babcia - chodź - powiedziała i wzięła moją walizkę. Nie protestowałam, bo byłam bardzo zmęczona.
Weszłyśmy do salonu, a na kanapie siedział dziadek. Stanęłam za babcią, powstrzymując śmiech.
- Kevin, zobacz kto przyjechał - powiedziała kobieta, a dziadek spojrzał na nią. Stanęłam obok babci.
- Cześć - przywitałam się wesoło, a zaskoczony mężczyzna podszedł do mnie i objął mnie mocno.
- Cześć - odpowiedział szczęśliwy - jak my cię dawno nie widzieliśmy.
Babcia skinęła głową.
- Prawda - przyznała - ale cieszymy się, że w końcu jesteś.
Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Uwielbiałam to miejsce i tych ludzi. Mogłabym być tu codziennie. Gdyby nie moi rodzice, którzy nienawidzili dziadków z niewiadomego mi powodu.
- Chodź na górę - zwróciła się do mnie babcia, gdy dziadek zaczął się ode mnie odsuwać - rozpakujmy rzeczy.
Skinęłam głową i ruszyłam za kobietą. Już miałam zacząć wchodzić po schodach, gdy poczułam, że telefon w mojej kieszeni wibruje. Zatrzymałam się, wyjęłam urządzenie oraz odblokowałam ekran. Mój uśmiech w sekundę znikł z mojej twarzy.
Mama : Emily Kelly, powiesz mi, gdzie w tym momencie się znajdujesz?
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top