Erwin X Reader (Polowanie na królika)
-Pov Erwin-
Po raz kolejny w swojej karierze króliczka wielkanocnego odwiedzam dom (Reader). Można powiedzieć, że jestem w niej zakochany po swoje królicze uszy. Westchnąłem cicho i poukrywałem jajka w domu, ale najwięcej w jej pokoju. Dostała też ode mnie pluszowego króliczka. Chciałbym móc z nią dłużej zostać, ale przecież nawet nie wiedziała o moim istnieniu. Wróciłem do siebie.
-Pov Reader-
Znowu miałam wrażenie, że odwiedził mnie mój blond włosy zajączek wielkanocny. Jako, że mam dziwny dar spoglądania w przyszłość, zauważyłam, że wpadnie do mnie jeszcze tej nocy.
-time skip-
Wyjęłam pluszowego królika i poszłam spać. Jednak spałam tym razem czujnie. Czas złapać królika.
-Pov Erwin-
-Co ty wyrabiasz? Po co chcesz tam iść?- Piszczał mi przy uchu kurczak Levi. Trzymałem w dłoni czyjś strzęp futra.
-Bo ją kocham. Zostań tu i nie narób bałaganu.- Powiedziałem i udałem się do jej domu. Spała w łóżku przyciskając do siebie pluszowego króliczka ode mnie. Nie mogłem się powstrzymać i pocałowałem ją.
-Co?- Pisnęła otwierając oczy.
-Nie bój się mnie. Jestem króliczkiem wielkanocnym.- Mruknąłem, podnosząc ręce.
-Chyba obserwatorem. Po co non stop do mnie wpadasz w nocy?- Spytała. No to ładnie. I co teraz. Chyba prawda. Leviemu już powiedziałem to i jej mogę.
-Kocham cię (Reader) i chcę byś była moją dziewczyną.- Wysunąłem rękę z pierścionkiem w jej kierunku.
-Pov Reader-
-Phi.- Prychnęłam. Co za pomysły w nocy. Przesunęłam się na łóżku.- Kładź się. Rano to powiesz trzeźwy.- Mruknęłam. Chłopak położył się obok mnie. Dla swojej satysfakcji przytuliłam się do niego i jedną ręką złapałam go za ucho. Chyba to było prawdziwe.
-time skip-
Obudziłam się głaszcząc coś miękkiego. Otworzyłam oczy. Leżałam na blondynie i miętoliłam w rękach jego uszy.
-Ano (Reader). Skoro się już obudziłaś to mogła byś przestać?- Spytał czerwony.
-Ta. Ty jesteś?- Spytałam.
-Erwin Smith. A teraz skoro już jest rano. Czy zostaniesz moją dziewczyną?- Powiedział z pierścionkiem w ręku. Zaczęłam się śmiać. Ten spojrzał na mnie nerwowo.
-Musisz dać mi się poznać zanim odpowiem na takie pytanie.- Stwierdziłam
-Rozumiem, a więc nie zostawiasz mi wyboru.- Powiedział, przekręcił nas tak, że leżałam pod nim. -(Reader), od tej pory jesteś moja partnerką.- powiedział władczo. Pocałował mnie w usta i założył pierścionek na palec. Jego dłonie zaczęły błądzić po moim ciele, a usta zeszły na szyję zostawiając malinki. Zapowiadają się pracowita święta.
.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.
To by było na tyle. Wesołych świąt wszystkim.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top