|36|

Nie wróciłem na zajęcia jak kazał Jeon. Siedziałem w szatni płacząc ze strachu. Bałem się, że będzie krzyczał. Gdy nas nakrył nie okazywał żadnych uczuć, dlatego przestraszyłem się jeszcze bardziej.

Słysząc dzwonek zacząłem się stresować. Wytarłem policzki wstając z ławki i idąc wolnym krokiem pod gabinet Jungkooka. Zawahałem się, gdy stanąłem przed drzwiami. Jednakże jak nie tu, to w domu zrobi mi awanturę. Wziąłem głęboki wdech wchodząc do środka. Nie było go, dlatego chciałem skorzystać z sytuacji i uciec. Odwróciłem się i podskoczyłem, gdy był tuż za mną.

ㅡ Zapraszam, Jimin. ㅡ Powiedział wchodząc do pomieszczenia, co zrobiłem to samo zamykając za sobą drzwi, lecz już nie miałem odwagi się odwrócić do niego przodem. ㅡ Spójrz na mnie. ㅡ Poprosił. ㅡ Powiedziałem, że masz spojrzeć.

Niepewnie zrobiłem to co kazał. Siedział za biurkiem z złą mimiką. Pokazał bym usiadł na przeciwko, lecz nawet nie drgnąłem.

ㅡ Jimin, usiądź. ㅡ Westchnął ciężko. ㅡ Dobrze. Nie musisz jeśli nie chcesz. W takim razie wytłumacz mi... Tą sytuację.

ㅡ Przepraszam. ㅡ Zacząłem płakać.

ㅡ Przepraszasz? Super. Ale za co? Za to, że przyłapałem cię z Eunwoo jak się z nim całowałeś potajemnie? Gdzie miałeś zerwać z nim kontakt? Z tego co pamiętam umowa z twoim ojcem już dawno zerwana.

Milczałem.

ㅡ Porozmawiamy w domu. Idź już.

ㅡ Jungkook...

ㅡ Idź! ㅡ Krzyknął uderzając w stół. Podskoczyłem wybiegając z pomieszczenia biegnąc pod klasę.

ㅡ Jimin? Co się stało? ㅡ Spytał przyjaciel.

ㅡ Nic. Powiedz, że źle się poczułem. ㅡ Zarzuciłem na barki swój plecak.

ㅡ Mi możesz powiedzieć. Jimin, stój. Weź głęboki oddech i powoli. Mów.

ㅡ Całowałem się z Eunwoo. Znowu, ale... To było na pożegnanie... Mówił, że jak oddam da mi spokój. A-ale... Nie wiem jakim cudem on tam się znalazł. Widział nas i...

ㅡ Pójdę z tobą. Pójdziemy się przejść.

ㅡ Tae zostań w szkole.

ㅡ Pójdziemy do mnie. Uspokoisz się i pomyślimy.

***

Leżałem na łóżku chłopaka patrząc w ścianę, gdzie sam gospodarz leżał po drugiej stronie.

ㅡ Może powiedz mu to co mi powiedziałeś.

ㅡ Myślisz, że uwierzy? Może tak, ale to nie znaczy, że się z nim całowałem.

ㅡ Daj mu po prostu czas. Niech się też uspokoi.

ㅡ Tak. Masz rację. ㅡ Odwróciłem się do niego, przytulając go. ㅡ Zrobiłem świństwo... Czemu się godziłem na to?

ㅡ Żeby cię już zostawił w spokoju? Co miałeś zrobić. Na twoim miejscu też bym dał się pocałować. A że Jungkook akurat przechodził tamtędy to nie twoja wina.

ㅡ Jak coś... Mogę u ciebie nocować?

ㅡ Jimin, porozmawiacie sobie, wyjaśnicie....

ㅡ Zobaczymy. Był strasznie zły. Boję się, że nie wytrzyma i mnie uderzy.

ㅡ Jak ci coś zrobi to mu oddam! ㅡ Oburzył się wstając. ㅡ Dasz radę, Jimin. Nie bądź taki miękki. Masz gorszy charakter ode mnie.

ㅡ Nie obrażaj, okay?

ㅡ Chcę Ci pokazać, że wychodzisz, z każdej sytuacji bez szwanku. Jak na dywaniku u dyrektora.

ㅡ To nie to samo. ㅡ Fuknąłem.

ㅡ Wiem. Pomyśl sobie na spokojnie. Pójdę zrobić coś do jedzenia. ㅡ Odparł wychodząc z pokoju.

***

Po kilku godzinach, gdzie wróciłem do domu Jungkooka próbowałem na nowo ogarnąć swoje myśli. Lecz kiedy usłyszałem trzask, spiąłem swoje mięśnie bardziej skulając się na łóżku.

ㅡ O, tu jesteś. Szukałem cię. Słyszałem też, że się zwolniłeś. ㅡ Mówił, a ja milczałem. ㅡ Masz zamiar być ciągle cicho? Chcę wyjaśnień, a nie przeprosin.

ㅡ Mam wyjaśnić? Mogę, owszem, ale i tak to nie będzie cię obchodziło.

ㅡ Mimo to chcę wiedzieć. Kto pierwszy pocałował? Jaki był temu powód?

ㅡ On. On chciał porozmawiać. On pierwszy pocałował. Powiedziałem mu samą prawdę. Powiedziałem o układzie, o tym, że mam już kogoś innego, czyli ciebie. Ten pocałunek był jak pożegnanie. Poprosił, a w zamian za to da mi spokój inaczej by o mnie walczył.

ㅡ Nie wie kim jest twój chłopak. A Eunwoo to mądry chłopak i o taką głupotę nie prosił by Cię o pocałunek.

ㅡ Jungkook... Wiem, popełniłem błąd. Żałuję. ㅡ Wstałem podchodząc do niego i przytulając.

ㅡ Jak daleko byście zaszli, gdybym wam nie przerwał? ㅡ Spytał odsuwając się.. ㅡ Podobało Ci się. Wyraźnie widziałem.

ㅡ Nie prawda.

ㅡ Widzisz? Nie masz już argumentów.

ㅡ Jungkook posłuchaj..

ㅡ Już nie chcę. Ale chociaż wiem, jak się czułeś, gdy była akcja z mamą Tae.

ㅡ W takim razie zrób to samo co wtedy. Pocałuj mnie. Chcę czuć twoje usta nie jego. Proszę.

ㅡ Nie chcę i nie mam ochoty.

ㅡ A ja wtedy się z tobą przespałem! W samochodzie. ㅡ Płakałem. ㅡ Skoro tak... Mogłem także odmówić. ㅡ Wyszlochałem i pobiegłem do swojego pokoju, w którym się zamknąłem na klucz.

***

Może zachowywałem się nie fair, ale nie wychodziłem od kilku dni. Mimo że byłem głodny jak wilk nie wyszedłem. Byłem gówniarzem i nim jestem i się jak on zachowuje. Bałem się kolejnej rozmowy z brunetem. Nie wiedziałem w jakim jest humorze. Chciałbym tylko cofnąć czas.

Po kilku minutach usłyszałem pukanie.

Dobra, Jimin. To już nie jest zabawne. Wyjdź. Nie mogę pozwolić byś mi tam padł z głodu. Błagam, Chim..

Daj mi spokój, Jeon.

Kochanie... Rozmawiałem też z Eunwoo. Miałeś rację. Od początku ci nie wierzyłem. Ale proszę wyjdź i coś zjedz.

Nie. ㅡ Odpowiedzialem, a po chwili usłyszałem huk w drzwi, a potem kolejne, gdy one puściły w zawiasach. ㅡ Coś ty zrobił...

ㅡ Ale tu duszno. Skarbie chodź. ㅡ Usiadł obok.

ㅡ Nie. Nie chciałem tego pocałunku. Przepraszam, przepraszam. ㅡ Powtarzałem zaczynając płakać. Przytuliłem go chowając twarz w jego zagłębieniu szyi. ㅡ Wybacz mi..

ㅡ Nie mogę powiedzieć, że nic się nie stało. Mogłeś odmówić... Na razie zostawmy tą rozmowę. Musisz coś zjeść.

ㅡ Nie mam ochoty.

ㅡ Nie denerwuj mnie. ㅡ Fuknął. Podniósł moją osobę na ręce i zaniósł do kuchni. ㅡ Zrobiłem kanapki. Jedz. ㅡ Dodał i wyszedł. Westchnąłem robiąc co kazał. Po kilku minutach wrócił zadowolony widząc pusty talerz. ㅡ Grzeczny chłopiec. Następnym razem masz się nie zamykać na klucz, jasne?

ㅡ Zobaczymy. ㅡ Mruknąłem. ㅡ Chce już mieć za sobą tą rozmowę. Powiedz najlepiej co ci leży na sercu.

ㅡ Wiele mi ciąży, Chim. Wiesz jak was zobaczyłem myślałem, że świat mi się zawalił.

ㅡ Chcesz ze mną zerwać? ㅡ Szepnąłem zaskoczony ze łzami w oczach.

ㅡ Co? Nie. Nigdy. Po prostu przypomniałem sobie co się stało z mamą Tae. Ty przyłapałeś nas na... Wiesz... Wtedy w łazience. Ale ja tego nie chciałem. Odpychałem ją. A ty z tego co mówiłeś chciałeś.

ㅡ Nie wiesz jak było. Oszukiwałem go, rozkochałem dając złudną nadzieję... Nie z mojej winy, bo byłem zmuszony przez ojca. Byłem mu to winny. Za kłamstwo. Ale teraz wiem, że da mi spokój.

ㅡ Tak myślisz? Oddałeś pocałunek chłopaka, który jest w tobie zakochany. Myślisz, że dotrzyma słowa? Może jest mądry, ale ty jesteś słodki i przystojny. Myślisz, że tak łatwo cię odpuści? W życiu. Jimin otwórz oczy i przestań myśleć jak dziecko.

ㅡ Czyli twoim zdaniem jestem słodki, przystojny, a zarazem głupi jak but?

ㅡ Nie łap mnie za słówka, Chim. Wiesz o czym mówię.

Zamilkłem. Popatrzyłem mu w oczy, zeskoczyłem z blatu i poszedłem na górę.

ㅡ Nasza rozmowa jeszcze się nie skończyła! ㅡ Krzyknął idąc za mną.

ㅡ Dla mnie owszem!

ㅡ Obrażasz się za takie coś?

ㅡ A żebyś wiedział. Od początku uważałeś, że jestem głupi. Czyli związując się z tobą także byłem?

ㅡ Jimin, posłuchaj. ㅡ Rzekł podchodząc.

ㅡ Nocuje u Tae. ㅡ Fuknąłem pakując swoje książki do tornistra, a ubrania do małej torby sportowej.

ㅡ To nie tak jak myślisz.

ㅡ O każdy tak mówi, gdy ma coś na sumieniu. Daj mi spokój i wyjdź.

ㅡ Dobrze. Skoro tak grasz... Jeśli wyjdziesz możesz nie wracać wcale. ㅡ Fuknął łamanym głosem i wyszedł z pokoju.

***********************

19.05.21

Hejka

Jak wam się podoba?

Miłego dnia! Oby słońce jeszcze wyszło!



Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top