7/2
~6 mnięsięncy puźniej ~
P.O.V Gavi
__________
Dzisiaj jadę z Pedrim do lekarza na USG, to już dziś poznamy płeć naszego 2 kaszojad. Pedro uspokoił się trochę lecz teras męczy mnie wraz ,z Pedrim i gadają do mojego brzucha.
Mój brzuch jest duży trochę ciężko mi się chodzi ,ale to już nie pierwszy raz kiedy muszę zmagać się z takim odciążeniem.Naszczenście jestem facetem i będą mi robić cesarkę.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do samochodu po chwili ruszyliśmy do lekarza .Pedro został z Marco po wizycię pojedziemy po niego ,aby pomógł nam wybrać meble do pokoju.
Podróż minęła nam w ciszy jechaliśmy chyba z 35 minut. Do wizyty zostało jeszczę 5 minut .Strasznię się denerwuje ,ale też ekcytuję.Nagle pani pielęgniarka zawołała mnie i Pedriego do gabinetu po czym zostawiła nas sam na sam z lekarzem. Lekarz się odezwał.
-No to zapraszam na fotel-powiedział starszy pan który jest lekarzem.
-No dobrzę-odparłem po czym położyłem się na fotel.
-Panie Pablo proszę podwinąć koszulkę i posmarować ten żel na brzuch.
Chciałem już sam posmarować brzuch żelem lecz Pedri wziął żel i sam to zrobił.
Lekarz przyłożył jakieś ustrojstwo na ekranie było widać jakieś coś to coś to kaszojad. Nagle lekarz się odezwał.
-Mam panu powiedzieć teras czy pan chcę niespodziankę przy porodzię.
-Wolał bym teras wie pan mebelki trzeba wybrać.
-Gratuluję synka.
-Co ja chcę córeczkę .-powiedział trochę oburzony Pedri.
-Kochany następnym razem .-powiedziałe mu ,aby się ogarniał.
-Gavi cięszę się bardzo.
Wzięliśmy jakieś papiery od lekarza i odrazy ruszyliśmy po Pedro. Po około godzinie jazdy dojechaliśmy pod dom Marco z domu odrazy wybiegł nasz malutki razem z Marco.
Wysiadliśmy z samochodu, aby się przywitać. Marco się odezwał.
-Dobrze że już jesteście to dziecko jest opęntanę.[Marco]
-Masz coś do mnie wujku znowu chcesz być zamknięty w szafie słuchając przez 2 godziny Mam tę moc z krainy lodu.[Pedro]
-Pedro uspokój się![Pedri]
-No dobrzę a to braciszek czy siostrzyczka.[Pedri]
-Braciszek .[Gavi]
-Jejjj.[Pedro]
-A teras pożegnać się z wujkiem i do auta bo jedziemy po meble do nowego domu .[Pedri]
-Co kurwa kupiłeś nowy dom.[Gavi]
-Tak z wielkim ogródkiem, basenem , 6 sypialniami, z wielką kuchnią,siłownią, salonem , jadalniá i co nsajwarzniejszę z wielkim czerwonym pokojem.[Pedri]
-Bez czerwonego pokoju było by lepiej ale poco tak dużo sypialni.[Gavi]
-No nasza dwie osobę dzieci a reszta dla gości.[Pedri]
-Pewnie w każdej łazienka i garderoba.[Gavi]
-Tak i łazienka na dolę też jest.[Pedri]
Pożegnaliśmy się z Marco po ten pojechaliśmy na 4 godzinę zakupy meble przyjadą jutro i zostaną ułożone wieńce do jutra nocujemy w starym domu.
Ubranka kupiliśmy też ale nie za dużo .Pokój małego bendzię szaro ,biało ,błękitny.Terasn jest już noc i leżę na łóżku koło Pedriego. Podtanowiłem się do niego odezwać.
-Pedri jak nazwiemy kaszę dziecko?
-Em może Liam.
-Nie bo z dzieckiem Wojtasa się kojarzy.
-A to dziecko ci coś zrobiło!
-Nie ,ale ja bym wolał inne imnnię.
-Gavi na to przyjdzię jeszczę czas a teras choć spać.
-Zły jesteś?
-Gavi niby o co mam być zły?
-No nwm.
-Poprostu chcę mi się ciebię ale nie będę cię męczyć.
-Oj dwa miesiące po porodzię i cię tak wezmę Pedri że przez tydzień nie usiądziesz.
-Weś już mi stoki a ty mnie jeszcze bardziej podniecasz.
-Haha dobranoc Pedri.
-Dobranoc Gavi
___________
Jejku jeszcze 1 rozdział i koniec ale nie płaćę dzisiaj pojawi się prolog i rozdział 1 Cierniowej drogi inne książki o Gavim i Pedrim nr związanej z tą .Jak ktoś chętny to zapraszam .
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top