Tymczasem w Bag End
Bilbo podał Mayi i Matthewowi herbatę.
Itan tymczasem leżał skulony (inaczej nie mieścił się na małym, hobbickim łóżku. )
Baggins spojrzał na niego zdziwiony.
- Musiał być baaardzo śpiący. Nie zjadł nawet kolacji! Ani drugiej kolacji, ani trzeciej, ani czwartej...
- Itan bronił nas przez całą podróż. Gdzieś przy Starym Lesie napadli nas Wargowie. - wytłumaczyła szybko dziewczyna. - Jeden z nich ugryzł ( to byłam ja! ) go w nogę. Potem cały czas w nocy trzymał wartę. Trzeba mu dać spokój. Tymczasem czy mogę dokładkę tego sernika? Jest pyszny, obiecuję, że potem go odpracuję.
- Czy ty zwariowałaś?! - zawołał Bilbo.- Sernik? Odpracowac? To obraża wszystkich Hobbitów. Ty dostaniesz tyle sernika ile chcesz, za darmo. Wnieśliście tyle ciekawych rzeczy. Wszyscy już was lubią. Nakładaj sobie wszystko co chcesz i ile chcesz. Nie jesteście tacy jak krasnoludy...- Baggins przypomniał sobie, jak "odwiedzili" go i zmienili jego życie na zawsze. Thorin zmarł podczas Bitwy Pięciu Armii, Dis-jego siostra przejęła władzę w Ereborze, bo Kili i Fili byli za mało dorośli.
Zrobiło mu się aż smutno.
Bilbo wyszedł na dwór i zaczął palić fajkę. Nadal nie mógł nie pozbierać po śmierci przyjaciela. I wtedy, kiedy doszły go plotki, że Itan zginął.
Wiedział jednak, że Thorin może być spokojny o swoje królestwo.
Po chwili wrócił do norki i się uśmiechnął. Matthew zasnął na siedząco a Maya położyła się obok Itana. Byli bardzo zmęczeni.
Dodam to: płaczcie.
***
Legolas i Arkadia pożegnali swoich gospodarzy, po czym wyruszyli dalej.
Jechali już kilka godzin, więc postanowili się już położyć. Rozłożyli jako taki obóz.
- Arakdia, napij się. - Leoglas rzucił elfce wodę. Jeszcze z Mrocznej Puszczy.
- Dzięki.
Po jakimś czasie spali już przy ognisku.
Legolas POV
Do mojego snu wdarł się wspaniały zapach. Przypomniałem sobie, że jadłem wczoraj rano.
Otworzyłem oczy. Zapach się nasilił.
JAJECZNICA. Mniam.
- O, widzę, że śpiąca królewna raczyła się obudzić. - przywitała mnie Arakdia.
- Tak, ja też się cieszę, że Cię widzę.- odparłem przesuwając się. Muszę zdobyć pożywienie...- Mówiłem ci kiedyś, że BARDZO się lubię?
- Nie dostaniesz jajecznicy. Ta jajecznica jest moja. Jest wiele jajecznic, ale ta jest moja.- warknęła na mnie wojowniczka.
- Proszę...- zrobiłem słodkie oczka.
- Nie.
- Błagam...
- Nie.
- Oj weź...
- Spadaj.
W odpowiedzi przygniotłem Arkadię do ziemi. Może trochę za mocno, ale to na rzecz jajecznicy.
- Dostanę śniadanko? - zapytałem.
Arkadia POV
- Jeszcze czego!- odpowiedziałam. Jeśli ten debil myśli, że oddam mu moją jajecznicę to się myli.
Dobra, teraz już przesadza. Zbliżył się ZA BARDZO.
Nie wiem dlaczego zaczęłam chichotać jak głupia nastolatka i zarumieniłam się. Wcale nie próbowałam zwiększyć odległości między nami.
Twarz Legolasa była już bardzo blisko...
Wtedy przypomniałam sobie po co tu jestem. Po co, a raczej dla kogo wyruszyłam na tą wyprawę.
Dla Itana.
- Dobra złaź. Dostaniesz jajecznicę.- powiedziałam zwalając go z siebie.
Nałożyłam księciu śniadanie i podałam. Sama również zjadłam sporą porcję, bo muszę mieć siłę na podróż.
Narrator 3osobowy
Elfowie jedli sobie w ciszy, gdy nagle usłyszeli trzask łamany gałęzi.
Leoglas zareagował szybciej i wyciągnął łuk. Naciągnął strzałę i czekał w gotowości.
Arakdia stanęła za nim (ostatnio była słaba i gorzej radziła sobie z walką.)
- Mae govaen, mellen-nin.* - powiedział...Gandalf!!! Wyszedł zza krzaków.
- Mm...macie tu jajecznicę, poproszę o porcję.- rzekł czarodziej i jakby nigdy nic rozsiadł się na pniu drzewa.
Legolas dał mu swoje śniadanie patrząc zdziwiony.
- Hannon le, * chłopcze. Legolas. Jestem prawie pewny, że urosłeś o jakiś centymetr od tego lipca.
- Ee...nie, mam wyższe buty. Nie rosnę od jakiś stu lat.- powiedział elf. Arkadia nadal stała w tym samym miejscu z szeroko otowrzoną buzią.
- O, a ty Arakdio schudłaś i to bardzo. Powinnaś więcej jeść. - powiedział Gandalf zjadając śniadanie Arakdii.
- Mithrandir. Co ty TU robisz?!- zawołała w końcu wojowniczka.
- Ech, to długa historia. Którą chętnie opowiem.
***
Itan obudził się, bo był bardzo głodny.
Wstał ostrożnie, żeby nie obudzić Mayi i ruszył do ogrodu. Nie chciał wyjadać chleba Bilba.
Tam zerwał parę jagód, które z chęcią zjadł. W Shire było o wiele cieplej niż w reszcie świata.
Gdy tak siedział na gałęzi i jadł owoce usłyszał krzyk. Niewątpliwie należał do kobiety.
Popędził w stronę głosu. To było tuż przy rzece.
A raczej w niej.
W wodzie topił się hobbit, hobbitka i...małe dziecko.
- Pomocy, ratunku!- wrzasnęła kobieta.
Niestety jej mąż poszedł już na dno.
- Dr..drodo... - jęknęła. Spojrzała na Itana, który właśnie wskoczył do rzeki i walczył z jej prądem.
Hobbitka czuła, że już nie da rady dłużej utrzymać się na wodzie. Dziecko, które miała na rękach położyła na desce pozostałej po łódce.
- Zaopiekuj się Frodem. Proszę. - szepnęła jeszcze i puściła przybrzeżne trawy.
- Law! Nie! Trzymaj się! Dopłynę do ciebie...- wrzasnął Itan. W ostatniej chwili wziął na ręce Froda i załapał na rąbek sukienki kobietę. Wyłowił ich i popłynął do brzegu.
Hobbici, którzy usłyszeli krzyki przybiegli już na miejsce.
Elf położył dziecko na trawie i zajął się hobbitką. Nie wiedział jak ma na imię, ile ma lat, kim jest. Wiedział tylko, że MUSI ją uratować.
Była blada jak ściana, mocno poobijana przez głazy w rzece.
- Zaopiekujesz się nim?- spytała z wielkim wysiłkiem.
- Tak, oczywiście. Ale jak wyzdrowiejesz to ci go oddam. Wyleczę cię, przysięgam. - Itan wiedział, że kobieta za długo była w wodzie.
Przybiegł Baggins, Maya i Matthew.
- Bilbo. - jęknęła ranna.- Przygarnij Froda, wiesz, że jest dobry. Ma dopiero trzy lata...
- Oczywiście. - powiedział hobbit. Wtedy kobieta się uśmiechnęła i zamknęła oczy ostatni raz.
Tydzień później odbył się pogrzeb, ciała Droda nie znaleziono. Wszyscy mocno to przeżyli, chociaż prawie nikt nie lubił tych dziwnych Hobbitów za życia.
Frodo zamieszkał u Bilba, przyjął jego nazwisko a Baggins stał się jego prawnym opiekunem.
Mały nie rozumiał jeszcze co się stało.
- Gdzie jest mama?- spytał raz Itana, którego bardzo polubił.
- Nie będę kłamać. Twoja mama poszła spać na zawsze, wiesz? Ale teraz będzie przy tobie zawsze i będzie się tobą opiekować...kiedyś, za wiele lat się jeszcze spotkacie.- powiedział Itan przytulając Froda.
Mały był bardzo mądry. Zrozumiał to i po jakimś czasie uspokoił.
Znaczy się...nie uspokoił, bo w Bag End odtąd nigdy nie było cicho.
Tymczasem Arakdia, Leoglas i Gandalf byli coraz bliżej.
Witam. Jak się podoba rozdział? Szczerze jestem z niego zadowolona. Było w nim wszytko co chciałam zmieścić.
Tak oto rozpoczyna się era Władcy Pierścieni. Mały Frodo został osierocony (dokładnie jak w książce.) Do Thranduila i Kathrine wrócimy w następnym rozdziale.
- 1030 słów.
-MOD-MAJ
* Witajcie, przyjaciele.
* Dziękuję.
Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top