#Chapter 33

NAMJOON

Wyszedłem z jej biura, kręcąc głową i uśmiechając się pod nosem. Oczekiwała tego typu reakcji, więc dałem jej dokładnie to, czego chciała. Jeśli nie chodziłoby jej o to, wspomniałaby, że zamierza wyremontować gabinet, ale ona po prostu zrobiła to -raczej szybko -pod moją nieobecność.

Pozwoliłem jej pławić się w chwale i wierzyć, że udało jej się porządnie mnie wkurzyć.

Kiedy wróciłem do swojego biura, Will wszedł za mną i zajął miejsce naprzeciwko biurka.

-Myślę, że mamy problem -zaczął.

-Co się dzieje? -Też usiadłem.

-Kojarzysz MinYoung, przyjaciółkę SeJeong? Tę ciężarną?

-Tak. -Zmarszczyłem czoło.

-Wydaje mi się, że naprawdę ją lubię.

-Lubisz ją, w jaki sposób? -Zmrużyłem oczy.

-Lubię spędzać z nią czas. Kilka dni temu umówiliśmy się na lunch, żebym mógł przeglądnąć jej portfolio i zaproponować jej jakieś zlecenia, a skończyło się na tym, że spędziliśmy razem resztę dnia i większość wieczoru, po prostu rozmawiając. Od tego czasu nie mogę przestać o niej myśleć. Tak dobrze mi się z nią rozmawia, mam wrażenie, że znam ją całe życie!

-Ona jest w ciąży, Will.

-Wiem. -Westchnął. -Ale chciałbym ją gdzieś zaprosić. Wiesz, na randkę. Wczoraj wieczorem zadzwoniłem do niej z jakąś pierdołą tylko po to, żeby z nią porozmawiać.

-Ona jest w ciąży, Will -powtórzyłem, nie spuszczając z niego wzroku.

-Możesz przestać to powtarzać? Wiem, że jest w ciąży. Nic na to nie poradzę, podobnie jak nic nie poradzę na to, że chcę się znowu z nią zobaczyć. Tak jak ty z SeJeong.

-SeJeong nie jest w ciąży, a gdyby była, nie umawiałbym się z nią, a przede wszystkim nie pieprzyłbym jej.

Wstał z miejsca.

-Hm, na razie nie potrafię o niej myśleć jak o ciężarnej kobiecie. Chcę ją lepiej poznać, chcę z nią spędzić trochę czasu. Może już czas, żebyśmy dorośli, NamJoon. Mamy trzydzieści lat. Mówiłeś, że opowiadałeś SeJeong o swojej matce. Z nikim wcześniej o niej nie rozmawiałeś, tylko ze mną. Co to oznacza? Westchnąłem, odchylając się na krześle.

-A teraz przepraszam cię bardzo, ale mam zamiar zadzwonić do MinYoung i zapytać ja, czy ma jakieś plany na dzisiejszy wieczór. Może ty i SeJeong mielibyście ochotę do nas dołączyć?

-SeJeong myśli, że jestem na nią wkurzony.

-Dlaczego? -Zmarszczył czoło.

-Kiedy mnie nie było, zmieniła wystrój biura. Teraz jest urocze i dziewczęce. Wiesz, morski kolor, sznureczki z kryształkami na ścianie i jakieś przekombinowane zasłony w oknach.

Roześmiał się serdecznie.

-Wygląda na to, że zrobiła to specjalnie, żeby dać ci nauczkę za to, że przeforsowałeś pomysł ze swoim biurkiem w jej gabinecie.

-Tak. Więc udałem, że się wkurzyłem, i wyszedłem.

-Wy dwoje jesteście naprawdę zabawni. -Kręcąc głową, opuścił mój gabinet.

Kiedy HoSeok podjeżdżał pod dom, zobaczyłem SeJeong siedzącą w zaparkowanym na podjeździe samochodzie.

-Witaj. -Podszedłem do jej auta, a ona opuściła szybę w oknie.

-Cześć! Musimy porozmawiać. To znaczy, o ile już wyschły ci majtki po wstrząsie, jakiego doznałeś, kiedy zobaczyłeś nową wersję gabinetu.

Otworzyłem jej drzwi.

-Przestań to powtarzać. Nawet jeśli jestem na ciebie wściekły, to jeśli potrzebujesz ze mną pogadać, jako twój partner w interesach muszę cię wysłuchać.

Wyszła z auta, a ja zamknąłem za nią drzwi, podszedłem do domu i wszedłem do środka.

-O co chodzi? To sprawa osobista czy zawodowa? -Podniosłem pytająco brwi.

-Zawodowa.

-Wino? Czy będę potrzebował czegoś mocniejszego? -Uśmiechnąłem się złośliwie.

-Wystarczy wino. -Weszła za mną do kuchni i usiadła przy wyspie.

-Co się dzieje? -Wyjąłem dwa kieliszki i butelkę z piwniczki na wino.

-Kiedy ekipa zrywała starą wykładzinę, znaleźli to przymocowane taśmą klejącą do podłogi w kącie. -Podniosła do góry klucz.

-Co to jest?

-Nie mam pojęcia.

Wziąłem od niej klucz i uważnie mu się przyjrzałem.

-To klucz do skrytki bankowej.

-Wiem. Poszłam do banku, który nas obsługuje, ale to nie jest klucz do jednej z ich skrytek.

-W takim razie co to za klucz?

-Nie wiem. Ale muszę się dowiedzieć. W Los Angeles są setki banków. Przede wszystkim nie rozumiem, dlaczego ojciec uznał za konieczne ukryć ten klucz pod dywanem.

-Najwyraźniej w skrytce znajduje się coś, co nie powinno ujrzeć światła dziennego, i w związku z tym twój ojciec chciał mieć pewność, że nikt nie znajdzie tego klucza. Wiesz co... Skoro jutro jest piątek, przyjdę do ciebie zaraz z rana i zabawimy się w polowanie na banki.

-Dzięki, NamJoon! To miło z twojej strony. -Lekko się do mnie uśmiechnęła. -Lepiej już pójdę.

Niczego w życiu tak nie pragnąłem, jak wziąć ją w ramiona i całować te piękne usta.

-Jeszcze nie jadłem kolacji. A ty? -zapytałem, mając nadzieję, że zostanie jeszcze chwilę. Nie chciałem, żeby wychodziła.



SEJEONG

Ja też nie jadłam kolacji, ale nie mogłam mu tego powiedzieć. Jeślibym to zrobiła, chciałby, żebym została, a jeślibym została, uprawialibyśmy seks. Dolna połowa mojego ciała płonęła z pożądania do niego. Pragnienie tak wielkie, że aż trudne do zniesienia. Jednak musiałam być silna, ponieważ nasze relacje powinny być teraz czysto zawodowe. Pewnego dnia w odległej przyszłości będę chciała być w związku, wyjść za mąż, może nawet mieć dzieci.

NamJoon tego nie chciał, więc -choć byłam już po uszy zakochana w tym ważniaku z korporacji -musiałam wziąć się w garść. Nie był mężczyzną, który potrafiłby kochać jedną kobietę.

Właściwie to nie byłam nawet pewna, czy był mężczyzną, który w ogóle potrafił kochać...

-Ja już jadłam. Przekąsiłam coś przed wyjściem.

-Aaaa. W porządku. Tak mi przyszło do głowy, że zapytam, skoro już tu jesteś.

-Właśnie się zbieram. -Niepewnie wskazałam drzwi, moment był bardzo niezręczny.

-Tak... Pewnie to dobry pomysł -Włożył ręce do kieszeni.

-Do zobaczenia jutro w pracy.

-Tak. Do zobaczenia jutro, SeJeong. -Odprowadził mnie do drzwi. -A tak przy okazji, rozmawiałaś może z MinYoung?

-Tak. Dlaczego pytasz?

-Wspominała coś na temat Willa?

-Dlaczego pytasz? -Spojrzałam na niego zmrużonymi oczami.

-Z ciekawości. Wydaje mi się, że naprawdę ją polubił. No i zastanawiałem się, czy ona mówiła coś o nim.

-Między nami mówiąc, ona też go polubiła. Trochę mnie to martwi.

-Dlaczego?

-Bo nie chcę, żeby kolejny raz ją zraniono. Przeszła swoje z różnymi facetami, teraz będzie miała dziecko, na którym powinna się skupić.

-Nie wydaje mi się, że powinnaś się martwić o Will'a. Wydawał się raczej zdecydowany, żeby ją poznać lepiej. A jeśli o zranienie chodzi... tutaj niczego nie można obiecać.

Poczułam ukłucie w sercu, kiedy to powiedział. Poważny wyraz jego oczu, gdy wypowiadał te słowa, upewnił mnie, że dobrze go rozgryzłam. Ten facet na pewno mnie zrani, a ja muszę zrobić wszystko, żeby tego uniknąć.

-Pewnie tak. -Lekko się uśmiechnęłam. -Dobranoc!

-Dobranoc, SeJeong! Jedź ostrożnie.

*

*

*

Pamiętacie 750 obserwacji na instagramie i pojawi się coś nowiutkiego także warto słoneczka zajrzeć i się postarać!

Mój instagram: wanessa_w._

Ale co to dla was przecież jesteście najlepsi!

Dziękuję. Zostaw po sobie ślad.

Głos + komentarz = zadowolona, pełna energii pisarka!

Brakuje mi waszych komentarzy więc poproszę więcej!!!

Pozdrawiam was, Wanessa

Bạn đang đọc truyện trên: AzTruyen.Top